O bekonie, Breconie i sympatycznym Ziomie

Będąc młodą urzędniczką przyszedł raz do mnie Ziom. Dokładnie to Ziom przyszedł do Urzędu, ale jak na recepcji nie rozumiejo po polskiemu, to mnie wołajo.  Gotowa zawsze do pomocy jak Caritas biegnę co sił, szukam wzrokiem, jeeest, Ziom jak malowany, bezwłosy, koło w nosie, pardon, w uchu, wiek niesprecyzowanie średni, gustowny dresik z paseczkiem. Ja tam ludzi po wyglądzie nie oceniam, nie, nie, bo to nieładnie, mama mi powiedziała. No więc tak sobie grzecznie  rozmawiamy w ojczystej mowie, a to, a tamto, a nie wiedział, a co zrobić, a dlaczego i czemu aż tyle, i czy to prawda, że jak nie, to sąd, komornik i stonka. Prawda, panie, mówię, bo trzeba ludziom mówić prawdę. Idzie mu tik na powiece, myśli. Jest, wymyślił. Nachyla się konfidencjonalnie nad recepcją, otula mnie ciepłym uśmiechem po górną złotą piątkę (lewą) i szepcze (nie, nie, wcale nie ‚szpiryt, szpiryt, tanio, tanio’, jak napewno sobie pomyślałeś, niegodziwcze, matki nie miałeś, nie powiedziała ci, że nieładnie oceniać ludzi po pozorach..?) pani Aniu, ale ładne imię, możebyśmysię na kawusię wybrali, pani mi o tych zasiłeczkach opowie, i wogle, może coś się da zrobić (to ten tik na pewno, przecież nie mruga do mnie) taki świetny angielski, może papierek ze skarbowego pani pomoże wypełnić..

Ja jestem dobra kobieta, i zawsze pomogę, i to wcale nie prawda, że w takich sympatycznych przypadkach o wyraz mojej twarzy można się pokaleczyć. Złośliwą plotką jest również, jakoby ton mojego głosu zcinał białka w jajach kurzych przemysłowych w nieopodal położonym supermarkecie.  A już twierdzić, że nietolerancyjnie niecierpię cwaniactwa, to już haniebna potwarz.

Prawdą natomiast jest, i to okrutną biorąc pod uwagę zawartość kalorii, że uwielbiam Full English Breakfast. Takie śniadanko rozmiar king kong,  składowuje się ono z fasolki w sosie pomidorowym, tostów, kiełbasek, pieczarek, pomidorków ugotowanych lub obsmażonych, jajka sadzonego i smażonego boczusia. Można to i owo dorzucić, są różne warianty, a żaden z nich nie jest zaliczany do niskokalorycznych.  Pacz..

sniadanie

Taki full english wypas wystarcza spokojnie na kilka godzin biegania po takich różnych, np. po Parku Narodowym (jednym z trzech w Walii) BRECON BEACONS. Już leci do ciebie mapka orientacyjna (by google):

Z południowej Walii to nieco ponad godzinkę. Po prostu trzeba się wybrać. Jeśli lubisz pochodzić po górach (czy wzgórzach raczej), pojeździć na rowerze, albo chociażby wyciągnąć kocyk i spocząć na kilka godzinek w tych pięknych okolicznościach przyrody – to właściwe miejsce. Raj dla fotografów krajobrazu. Mają tam między innymi przy samej drodze do miasta Brecon zbiorniki wodne zwane reservoirs, pięknie wpisujące się w krajobraz niezależnie od pory roku. Tu foty zimowe, uzyskane kosztem odmrożenia siedmiu palców i nerki:

Co jeszcze tam mają: piękne otwarte przestrzenie, szerokie połoniny, troszkę jak bieszczadzkie, wodospady, jaskinie, lasy (nieczęste w Walii jak pewnie zauważyłeś, przemysł ciężki zużył wszystko zanim go pani Thatcher zlikwidowała w latach 80-tych), rzeki, małe wsie z otwartymi kościołami, i jeszcze kanały po których pływają takie wąskie i długie łodzie mieszkalne, które sobie można wypożyczyć np. na tydzień i cieszyć oko pięknymi okolicznościami przyrody i sielskim spokojem. To rozrywka bardzo tradycyjna i niezmiennie od stuleci popularna; w literaturze opiewana m.in. przez pana Jerome K. Jerome pod postacią znakomitych „Trzech panów  w łódce (nie licząc psa)”. Gdziekolwiek się zatrzymasz na trasie kanału Brecon-Abergavenny, będzie malowniczo. Zaleca się spacerki, jeśli już nie tydzień na łodzi.

Dla fotografów ptactwa za wykluczeniem drobiu hodowlanego:  w okolicy rezerwuarów moża spotkać masę sikor i rudzików. Wszędzie indziej też :> ale tam są szczególnie ciekawskie i jak zawsze fotogeniczne;  życzliwie dodadzą cię do swoich przyjaciół na facebooku zaledwie za kilka ziaren i suszoną glizdę. Prawie tak proste, jak w świecie ludzi.

rudzik / robin

_________________________________________________________________

Kuba mówi, że z brzegu jednego z rezerwuarów widać drogę na Ostrołękę.  Ja myślę, że to wariactwo. Wszyscy wiedzą, że to krajówka na Zgierz.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “O bekonie, Breconie i sympatycznym Ziomie

  1. Grecia

    Do zdania o mozliwych konsekwencjach „co bedzie, jak nie i czemu az tyle” wkradl sie blad merytoryczny. Stonka bowiem nie je burakow, a jedynie ziemniaczane listki…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s