o norweskim słodziaku, starej krypcie w Neath i ubożuchnej stajence

1 153

Wstyd, panie, zgroza i stonka. Nie dość przyznać, że obejrzałam Eurowizję, to jeszcze o mało co jeden norweski słodziak nie złamał mi serca. Jak on na tych skrzypcach, o jeeezu. Co za ekspresja. I ten dziób słowiański, roześmiany, cheeky, mówią tubylcy na takich. ‚Herbatnik’, mówi moja stara przyjaciółka A., wielbicielka używek o dużym stężeniu cukru i błonnika. Kapsel twierdzi, że jak mu dołożyć bryle i komórkę pod schodami to będzie harrypotter, ja nie wiem, nie znam, w ogóle jak można z taką komerchą wyjeżdżać przy okazji renomowanego festiwalu muzycznego o randze międzynarodowej! A, i to nie prawda, że z 3 mln odsłon słodziaka na Youtubie 300 tysięcy jest moje. Ja zrobiłam tylko jedną odsłonę. Stałą. Trochę już chłopak ochrypł od soboty.

Lecz oto, dla dobra moich rodaków spragnionych przygody, o Tobie mówi, tak, tak, nie ma co się oglądać za siebie biorę się w garść, spuszczam Norwega na pasek i jedziemy. Kto nie widział „Imienia Róży”, niech nie podnosi ręki, bo to wstyd. Niech leci i wypożyczy, nie, nie, nie ściąga z internetu, to barrrdzo nieładnie, bardzo, biedne wytwórnie filmowe ledwo wiążą początek taśmy filmowej z końcem, a właściwie nawet już nie wiążą, bo wszystko cyfrowe, znaczy, panie, nędza i wszystko jako ta stajenka ubożuchna. Ale do rzeczy. „Imię Róży”, oprócz licznych innych zalet, pozwala widzowi zagłębić się w atmosferę średniowiecznych klasztorów, opactw, mnisich cel i takich tam różnych stosunków, która to atmosfera zagęszcza się i produkuje ciary. I ja sobie lubię namiastki takiej atmosfery poszukać. Na przykład w Neath.

Wskakujemy na M4, w Port Talbot odbijamy na północ A474 do Neath i dalej już po drogowskazach, nie da rady się zgubić. Neath Abbey (opactwo), stoi sobie przy bocznej uliczce, trochę tak jakby od niechcenia, jakby ktoś je tam postawił na chwilę i zapomniał. Właściwie to głównie ruiny, ale imponujące w rozmiarze. Wejść na teren można bezpłatnie (przynajmniej można było w zeszłym roku), nie ma parkingu, ale można zaparkować na ulicy.

1 066

Opactwo jest stareńkie, jego początki sięgają XII wieku. Przez trzy wieki gościło cystersów (tacy faceci od dostaw wody w czasie suszy) aż Henryk Ósmy, znany wielbiciel papiestwa i wyznawca wartości rodzinnych (jako mąż i nie mąż), cystersów wyeksmitował przez ścięcie, a posiadłość oddał w ręce prywatne. W ciągu ostatnich 200 lat służyła m.in. celom przemysłowym, powoli podupadając na znaczeniu i wizerunku, aż przeszła w troskliwe ręce CADW (organizacji zajmującej się ochroną walijskiego dziedzictwa narodowego).  I dzięki temu możemy sobie ją dzisiaj oglądać.  I teraz uwaga, bo tego nie ma w protokole. Jak już tam jesteś, to koniecznie musisz na recepcji zapytać o Klucz. Klucz jest metalowy, waży pół kilo i ma rozmiar pogrzebacza. Czego innego sie spodziewać po Kluczu do starego opactwa? Jak już Ci go dadzą, to musisz sobie znaleźć do niego Dziurę. Nie będzie trudno, po schodkach i w prawo.

pic by stu

I wchodzisz do serca opactwa, byłej kaplicy/krypty, a była kaplica/krypta wygląda tak:

1 090

Ktoś tam wstawił ławkę,  można sobie usiąść, i wierz mi, jest coś takiego w tej ciszy i półmroku, jakie tam panują, że łatwo można sobie wyobrazić mnichów w kapturach, leżących krzyżem na kamiennej zimnej posadzce, zwalczajacych grzech nieczystych myśli poprzez uprawianie artretyzmu, czy śpiewających hymny przy chybotliwym płomieniu świecy (wiem, wiem).

drzwi

Kuba mówi, że z tym ścięciem cystersów to poleciałam na tanie efekciarstwo. Tak na prawdę w tamtych czasach przeważało nudne podejście praktyczne. Duchowni katoliccy byli uwalniani od ciężaru trosk doczesnych poprzed powieszenie, po uprzednim uwolnieniu ich od ciężaru różnych części ciała wskutek tortury.

6 uwag do wpisu “o norweskim słodziaku, starej krypcie w Neath i ubożuchnej stajence

  1. Grecia

    Pani odpuści już biednemu Norwegowi, Pani by mogła być jego babką. Dla Pani target to raczej Albano Power (ex mąż Rominy) i festiwale w Sanremo:))) A Neath ładne, ładne, też lubię.

    1. Anna w Walii

      Kilka dni temu wymyśliłam stare ludowe porzekadło: kobieta powinna mieć starego męża, młodego kochanka i tyle pieniędzy, żeby mieć ich wszystkich w dupie.

      1. Grecia

        Ale to po co ich w ogóle mieć, skoro mieć ich w dupie? Z drugą częścia wypowiedzi dot. pieniędzy się zgadzam, powinno ich być duuużo.

  2. Selena53

    Neath ładne .Są jeszcze ruiny zamku , piękny park i widoki też piękne.Zdjęcia opactwa ładne dzięki za to nigdy tam nie byłam zapewne namówię córkę i zięcia na tą wycieczkę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s