w kwestii puddingu

Aj waj! Co za tydzień. Po pierwsze, było gorąco, ale już się trochę skończyło. Po drugie: znowu natrzaskałam zdjęć zespołu rockowego, i teraz siedzę i tracę resztki wzroku na usuwaniu chłopakom pryszczy w fotoszopie. Po trzecie doświadczyłam mega wkurwu na skutek Obcowania z Brytyjską Pocztą Królewską. Po czwarte, kupiłam bilety na mecz rugby w lutym, co jest na pewno rezulatatem utraty poczytalności na skutek wspomnianego wyżej Obcowania. I jeszcze Laurze, mojej pierwszej powazniejszej modelce, baaardzo podobały się foty ktore jej zrobiłam.

3

Teraz to już tylko siedzieć na tyłku, wpierdzielać koreczki z kawiorem i oczekiwać lukratywnych kontraktów, telefonów z czasopism dla panów oraz, daj boże, niemoralnych propozycji. I jeszcze wygrałam konkursik fotograficzny w jednej z grup na flickrze o tu: fotografki (trzeba zjechać trochę w dół strony). I jeszcze dowiedziałam się, że ziom od kurdzieli z wpisu what the kwak is going on here został zatrzymany we Francji na skutek haniebnych poczynań tamtejszej żandarmerii. Która porównała jego szlachetny ąfas z tym z listu miłosnego, wysłanego w świat ze stęsknionej ojczyzny. Teraz siedzi sobie Ziom w krainie wina i śpiewu i czeka na depo,  joł! A jeszcze wczoraj na moim dywanie usiadł motyl, popatrzył się smętnie, machnął skrzydłem i umarł. Ileż atrakcji!

Tymczasem uwaga! Ogłaszam konkurs na lingwistyczno-kulinarny przypał miesiąca. Niestety grand prix jest już przyznane, ale zawsze warto powalczyć o uścisk dłoni prezesa. Ligwistyczno-kulinarnym przypałem miesiąca jestem ja, wykonująca bread and butter pudding wg. receptury mojego współpracownika Mike’a.  Chodzi o rodzaj deseru złożony z chleba tostowego posmarowanego masłem, posypanego cukrem i rodzynkami, zalanego mlekiem i zapieczonego w piekarniku. Podobno, jak mi zachwalano podstępnie, cymesik, genialny w swej prostocie, dostępny wykonawczo nawet największym kuchennym lewusom, jak autobiograficznie określił to recepturodawca. No to dawaj, ukladam pieczołowicie chleb w harmonijkę, na to wszystko, co trzeba i ciach do piekarnika. Piętnaście minut później, z wypiekiem na twarzy sięgam po wypiek.. i taki, ja wiem, jakiś, tego, nie tego.. Płynny i maślany, jak wzrok Enrique Iglesiasa.. No ale nic, przecież to sprawdzona receptura, w dodatku to kuchnia brytyjska, oni lubią utopić jedzenie a to w tłuszczu, a to w occie. Postanawiam, że pięknie jest, chociaż oleista konsystencja deseru wykrzywia mi mózg.

No to idę, cała dumna, odrywam prywatnego tubylca od x-boxa; wchodzi do kuchni, łypie, ale o co chodzi, mówi, co to jest. Jak to co, mówię ja nieco urażona, bread and butter pudding. Dla ciebie. Krzywi się, po pierwsze, to on niecierpi tego dania bardziej niż parishilton, a po drugie, to na pewno nie jest to, czego niecierpi, ale z wyglądu wnioskując, mógłby dać się przekonać. Ty, nie zdzierżam, gburze pryszczaty, ty..  zrobiłam, utyrałam się, kuchnia do remontu, wszystko dla ciebie, draniu postkolonialny..! Nie gadam z tobą. Następnego dnia idę do pracy, cała nabuzowana, no to policzymy się, czekaj, ty, ty meteorycie na nieboskłonie popkultury, zapłacisz mi za to upokorzenie. Wchodzę do kanciapy. Co masz mi do powiedzenia, grzmię na współpracownika Mike’a. Wspołpracownik Mike wywala gały. No ale cojak to nie wyszło, a na ile wsadziłaś to to do pieca. No na piętnaście minut, tak jak kazałeś. Ty głupia krowo, 50 minut, pięć zero, rechocze (dla niewtajemniczonych, te dwie liczby brzmią bardzo podobnie w angielskim). To Twoja wina mówię, twój angielski jest fatalny! Powinieneś pojechać za granicę do szkoły, to cię tam nauczą właściwiej wymowy! Dalej rechocze. A pamiętasz jak mi powiedziałaś, że twoje zimno jest ręce, i że nic nie słyszysz bo masz oko zatkane..?

No i znowu muszę się obrazić. Co zrobić.  Boshhh.

Advertisements

4 uwagi do wpisu “w kwestii puddingu

  1. Małgoesia

    Zdjecie super ,modelka także ,tylko niech Ci sie w glowie nie przewróci od tych zaszczytów :).Ciesze sie z Tobą ,a te drobne niepowodzenia kuchenne nie maja zadnego znaczenia.

  2. papuas

    Ty się normalnie marnujesz – książki pisać, zastępować różnych Grzesiuków i Borchardtów, a nawet Conradów. A kuchnia…no cóż, nie każdemu pisana.

  3. Zippy

    a mnie się podobuje kejos na głowie modelki,i od razu wyobrażam sobie inne miejsca …ale po co to pisze,że inne miejsca modelki?że zakamarki albo co,oj samość daje znaki,aż ręce bolą,w sumie to lewa,ale niedosyt pozostaje jednakowoż prawda?

    hats off..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s