Anna w Azji

Nie mam na nic czasu, mówi Anna szpanersko. Kuba, ja i S.  jedziemy szukać inspiracji za górami, za lasami, za kontynentami. Stopy nasze ucałują Bosfor cieśninę; muezzina zew wywierci nam w czaszkach dziury, przez które spłyną na nas mozajki, latające dywany, Jednoocy Sprzedawcy Herbaty – i przerobią się na Poezję. Prozę. Haiku, psia jego mać. Cokolwiek. Och, ile ja się naczytałam, skwierczy Anna w oparach podniecenia, o tym Istambule, o Konstantynopolskich Turkach z Oczami, o Błękitnych Meczetach – i teraz, panie, to się dzieje. Jadę. Srał pies czterogodzinny lot. Dwie butle wina i jakoś to będzie.. I nie obchodzi mnie co będzie potem, jak trzeba to zostanę mnichem na środku jeziora.

Hasta la vista, babies.

cv

3 uwagi do wpisu “Anna w Azji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s