O pogłębianiu więzi międzyludzkich w miejscu pracy ze szczególnym uwzględnieniem opcji weekendowej, Castell Coch i Swansea love story

Kolebką i jądrem życia biurowego jest kuchnia.

To tu, w czasie dokonywania najważniejszych czynności dnia roboczego spotykają się i ścierają frakcje, poglądy i opinie, szczególnie o osobach, których w kuchni aktualnie nie ma. Bycie szczęśliwym przedmiotem rozmowy rozpoznaje się natychmiast po przybyciu po ciężarze zapadłej ciszy. Zdarzają się sytuacje jeden na jeden, w których opcjonalnie albo uczestniczysz bez większego przymusu, albo wolałbyś wcale, np. jeśli w kuchni akurat płucze kubeczek ktoś, kogo nie lubisz. Zazwyczaj jest za późno na ucieczkę, drzwi zostały uchylone, mleko rozlane, kości rzucone; wchodzisz. I znowu zapada taka krępująca cisza, którą nielubiana strona natychmiast stara się zapełnić. Cisza ludzi denerwuje, zwłaszcza tych, którzy mają coś na sumieniu. I tak pierwej pada pytanie o samopoczucie, płynnie przechodząc w pogłębione studium pogody; jeśli kubek jest wyjątkowo brudny, a tydzień zbliża się ku końcowi, sekwencja grzecznościowych pytań może objąć plany na weekend. Specyfika takich konwersacji sprawia, że cokolwiek powiesz np.

Idę w miasto się nawalić  /  konstruuję bombę nuklearną dla Korei Północnej  /  będę przesadzać szczypiorek

reakcją zawsze będzie: oh, lovely.. Have a great time.

Bezpiecznie i sterylnie. Za godzinę nikt i tak nie będzie pamiętał, o czym sobie paplaliście; cały cykl powtórzy się z kolejną kawką, i kolejną osobą, i tak w kółeczko, do emerytury. Bosh.

Trochę turystyki, jednak. Udało mi się wczoraj wreszcie zwiedzić Castell Coch, Czerwony Zamek, który na pewno widzieli ci, którzy podróżowali M4 na trasie Bridgend – Cardiff. Dojazd przez miejscowość Tongwynlais, za znakami. Z daleka wygląda trochę disneyowato, jak mini kopia zamków Ludwika Bawarskiego; jest odrestaurowaną i przetworzoną wersją zamku średniowiecznego, popadającego sobie leniwie w ruinkę aż do 19 wieku. Styl w którym go odbudowano mieści się gdzieś pomiędzy neogotykiem a braćmi Grimm; architekt który podjął się tej pracy, pan Burges, był człekiem o dużej fantazji, płodnym twórczo, wykształconym oraz inteligentnym; zapytany kiedyś przez wzburzonego wiktoriańskiego konserwatystę, czy ma dowody na to, że wieżyczki Castell Coch, które na nim zamontował, wywodzą się z brytyjskiej tradycji architektonicznej, odpowiedział, że jedynym dowodem jaki ma, i jemu osobiście wystarcza, jest brak dowodów wskazujących przeciwnie. Wiele budowli w Walii wyszło spod jego lekko ekstrawaganckiego ołówka, np. zamek w Cardiff.

Castell Coch jest pod opieką CADW, organizacji zajmującej się ochroną walijskiego dziedzictwa narodowego i kasującą za bilecik 3.60. Na zewnątrz znajduje się bezpłatny parking; co równie ważne, zamek posiada free kibelek oraz herbaciarnię, w której czajniczek czaju dla dwojga kosztuje jakieś 2.60. Godziny wstępu do zamku zaintersowani znajdą w linku powyżej.

Co jeszcze chciałam, a tak, Swansea love story. Seria krótkich filmików nakręconych przez niezależnych filmowców; miejsce akcji wiadome, czas w miarę nieodległy, bohaterowie: być może już nie żyją, a może nigdy nie żyli, bo co to za życie.  Warto sobie obejrzeć, pokiwać głową, wstrząsnąć się z odrazą, ucieszyć sie, że to nie my, współodczuć? Plus, zmierzyć się ze specyficzną zdeformowaną odmianą angielskiego – Szekspir przewraca sie w grobie, sprężyny w sofie jęczą boleśnie pod moją starą nauczycielką angielskiego (rozmiar 48).

Tak, panie. Nie jest letko. Jeśli twoje dziecko kiedykolwiek sięgnie po heroinę, masz kilka opcji. Morderstwo z miłości. Samobójstwo. Zaprzeczenie. Odrzucenie. Ewentualnie bicie głową w ścianę przez lata z nadzieją, że może tym razem. Może jednak. Może.

Tyle na dziś, ciotki i wujki. Buziaczki.


9 uwag do wpisu “O pogłębianiu więzi międzyludzkich w miejscu pracy ze szczególnym uwzględnieniem opcji weekendowej, Castell Coch i Swansea love story

  1. Małgosia

    Okazuje się ze walijscy biuraliści niczym nie różnia sie od naszych.Podejrzewam że to światowa przypadłość.

    1. Myślę, że to jest odrębny gatunek, biuralis plotus kawkus, rozprzestrzeniony na całym globie, niezależny od koloru skóry, ustroju i religii. Chociaż w tym przypadku to raczej herbatus z mlekusem :/

  2. Kapsel

    O, proszę jaka piękna różnica. Moje pracowe pogawędki bardzo często okazują się porażkami, kiedy na kurtuazyjne pytanie od szablonu dostaję oburzoną odpowiedź „przecież mówiłem ci wczoraj!” A tak chciałam nie być gburem i gawędzić :]
    Albo: niezręczna sytuacja, kiedy nie mogę sobie za nic przypomnieć, jak kobieta ma na imię, a ona okazuje się doskonale zorientowana w moim życiorysie.
    A propos skeczu z poprzedniego postu i rozmawiania w języku obcym, żeby „nie rozumieli, co się o nich mówi” przypomniało mi się, jak przyszła do mnie miejscowa laska z tekstem „wiem, że rozmawiacie po polsku (czy to litewski???), ale słyszę, że ciągle mówisz NO!!” I patrzy, jakbym jej matkę zabiła.

    1. Wydawać by się mogło, że żyjemy w społeczeństwie zunifikowanym i ustandaryzowanym, a także o równym dostępie do edukacji, tesco, fryzjera i cudzoziemców. A tu proszę, warstwy. Jak, pardon le mot, na cebuli. Cieszyć się trzeba. Znaczy, jest życie, ruch, entropia, pani.

  3. Grecia

    I znowu..ten dostęp do tesco nie taki znów równy, więc bym nie szastała porównaniami (jak równo, jak równo na ten przykład od Was, miastowych, a ode mnie wiejskiej dziewuchy..?). Może jedynie Sainsbury równo dzieli nectar kartami, to się zgodzę (i mam bliżej). Zaś co do konwersacji od rondla, wpadłam byłam w pułapkę ową na początku mojej walijskie przygody, kiedy zagadnięta hał aj łoz, zaczęłam opowiadać z detalem i wielkim oddaniem, podczas, gdy mój rozmówca już zagadywał sąsiada…A u mnie w biurze to zaczynają obgadywanie od osób obecnych wcale się przy tym nie certoląc i nie wiem, co tu jest gorsze a co jest formą wsteczną…

  4. papuas

    Ciekawy ten zameczek, ale chciałbym zapytać, czy on tak wygląda, bo wygląda, czy to może obiektyw nieco go deformuje?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s