i znowu o tych wodospadach, no ileż to można

Wracam uparcie do wodospadów w dolinie Neath, kilkakrotnie już opisywanych na tym blogu; uwielbiam tam jeździć o każdej porze roku, ale z fotograficznego punktu widzenia jesień jest szczególnie atrakcyjna, nie tylko ze względu na kolory upadłych liści, ale głównie z powodu deszczu (nie sądziłam, że to powiem) który zwiększa objętość wody w rzece Nedd Fechan i wzbudza furię w wodospadach.

Odkryłam ostatnio, że wodospady w Neath mają swoje komercyjne zastosowanie, służą mianowicie Zeskakiwaniu Ludzi Ze Skały w Głąb Wód Za Kasę, zwanemu w skrócie ‚waterfall jumping‚. Spacerując sobie cichutko ścieżką i nie wadząc nikomu moża zostać staranowanym przez grupę nabuzowanych adrenaliną skoczków, biegnącą kolektywnym truchtem od wodospada do wodospada; grupa biegnie, jak sądzę, głównie w celu przeciwdziałania zamarznięciu na skutek kontaktu z lodowatą wodą. Cool.

Rzecz jest profesjonalnie zorganizowana i pod opieką instruktorów; jeśli czujesz, że ten rodzaj lodowatej rozkoszy cię kręci, to w necie bez problemu znajdziesz stronki firm organizujących.  Są również tacy, którzy potrzebują więcej adrenaliny – i ci skaczą sobie bez instruktorów, ot, z doskoku, czego zdecydowanie nie polecam, bo po pierwsze, głębokość wodospadu zależy m.in. od opadów i może różnić się dramatycznie za każdym razem, a po drugie, i konsekutywne, życie z prespektywy wózka inwalidzkiego może być trochę uciążliwe. Nie wszędzie są rampy, rozumiesz.

Co by tu jeszcze pożytecznego napisać. O! W Pontneddfechan, które jest idealnym puktem wyjściowym do spaceru do wodospadów, znajduje się centrum informacji turystycznej zwane  „Waterfalls Centre„, w którym można skorzystać z informacji, nabyć drogą kupna mapkę, ewentualnie stosowny pamiątkowy magnes na lodówkę.

Poza tym chwilowo mnie nie ma bo wybiegłam w przyszłość.

Cium.

Reklamy

8 uwag do wpisu “i znowu o tych wodospadach, no ileż to można

  1. ludzik

    Skakanie w „cool” wodę musi być dla nich faktycznie „cool”… Zawsze mnie fascynowała taka nacja ludzi rajcujących się czymś takim. No i komercja znalazła po raz kolejny „dziurę” w tak pięknym miejscu. Z drugiej strony, skoro to nie szkodzi, to niech se skaczą ;)
    U nas jesień jeszcze nie przyszła, ale powoli można jej wyglądać. Trochę mi szkoda lata, ale jesień ma swoje uroki i jeśli nie będzie deszczowa, to jest szansa na tą z cyklu „Złota, polska”. W mojej okolicy i nawet dalej raczej ciężko o jakikolwiek wodospad, ale coś jesiennego znajdę, żeby trafiło w moje obiektywy…
    PS. Jak zwykle zdjęcia I klasa!

    1. Też żaluję lata, zwłaszcza, że takie piękne, słoneczne jakie mieliśmy w tym roku to rzadkość w Walii, ale przecież tak jak mówisz, jesień, zwłaszcza złota polska, też jest piękną modelką. U Ciebie na wsi to i bez wodospadu się na pewno znajdzie mnóstwo żółto-czerwonego wszystkiego.. A potem listopad, rozświetlone cmentarze, zapach chryzantem, bardzo potrafi tego brakować tu, gdzie nikt nie stawia świec.

  2. Grecia

    Ana, a z dzieciokiem to my tam dojdziemy? Chyba jedynie w wersji na raczkach, nie? Byłam w Neath tysiace razy i znalazłam ten jeden wodospad duży, ale tych szerokich wielospadowych nie i nie, coś ze mną jest nie tak…

    1. Widziałam dwie kobitki z wózkiem ale tylko na początku szlaku. Bywa pod górkę, błotniście, po kamcurach i korzeniach. Ale jak mężu kupisz taki plecak-nosidło na Malinkę to da radę. I jakież, prawda, błogosławieństwo dla kondycji taki spacerek z obciążeniem, albo dajmy na to, nawet truchcik.. ;]

      Żeby znaleźć te rozłożyste nie skręcasz za mostkiem w lewo do dużego, tylko w prawo i za drogą. Nie jest jakoś strasznie daleko.

  3. Bartosz

    Wodospady w Breacon Breacon’s zaliczone, co prawda tylko trzy z nich, ale planuję powrócić i zobaczyć jeszcze kolejne, może w jakiś bardziej hardkorowych warunkach pogodowych, bo podczas mojej wizyty około tygodnia temu, słońce świeciło i grzało jak nigdy i woda była stosunkowo spokojna, ale i tak wywarły duże wrażenie na mnie ;). Poniżej linki do moich zdjęć tych wodo-spadów ;)
    Breacon

  4. Hardkorowe, o, to, to.. Ja też jeszcze wszystkich nie widziałam, ale za to niektóre po kilka razy:) Jest taki jeden, który ciągle jeszcze przede mną; mało ludzi do niego dociera, bo trzeba się kilka razy przeprawiać przez rzekę, a prąd bywa silny i po opadach bywa głęboko. Z kolei bez opadów poziom wody w wodospadach bywa mizerny (spokojnie, no właśnie) w porównaniu z poopadowym.. No nic, kiedyś się zawezmę :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s