Crappy new year! (partout)

Szanowni współplemieńcy na emigracji i w kraju, otwieram 2011 zebranie wodzów starszych i nie tylko. Dziś będę straszna, opowiem wam dowcip. Ale to potem. Tymczasem przyjmijcie najlepsze życzenia noworoczne ode mnie oraz mojego najbliższego otoczenia, w tej liczbie:

  • Cieknącego bojlera, który zatopił dywany w korytarzu i łazience, wzbogacając moją przestrzeń życiową o fascynujący zapach stęchłych skarpet.
  • Boskiego Steve’a Hydraulika, świecącego mi w oczy obrączką, na wypadek, gdybym wiedziona stereotypem zażądała rozszerzenia usługi o ekstra przegląd.
  • Landlorda Eda, który zapłaci za bojler i Steve’a.
  • Wszystkich Brytyjczyków, którzy nie dotarli do pracy z powodu świąt, śniegu, deszczu, słońca, wysokiej trawy i zaszłorocznej plagi szarańczy w Mozambiku.
  • Szefa rządu, człowieka o charyzmie rozdeptanego hot doga.
  • Rządu, który obiecuje utworzyć specjalną stronę internetową, na której społeczeństwo będzie mogło zgłosić wnioski racjonalizatorskie względem naprawy państwa; każdy wniosek rząd obiecuje wnikliwie rozpatrzyć przed odrzuceniem.
  • Opozycji, użytecznej jak wielki zegar słoneczny na Place d’Horlage w Dunkierce po zmroku.
  • Juliana Assange’a, którego według Times’a nie należy zapraszać na Wigilię, bo powie dzieciakom, co jest w prezentach i że Mikołaj to tak naprawdę Zenek z naprzeciwka świadczący usługę za flaszkę wyrobu.
  • Bandu Mike’a, którego debiutancki krążek trafił do 10-tki najlepszych walijskich albumów ostatniego roku wg. BBC Wales. Gitarzysta Matthew wciąż jest kosmicznym słodziakiem w czapce-smerfetce.
  • Nabywców usług, którzy nie płacą, bo jak tu mówić o pieniądzach, kiedy rodzi się Jezus; pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że zapłacą jeszcze przed zmartwychwstaniem.
  • Policji w Essen, oferującej darmowe dwugodzinne nocne zwiedzanie miasta z przewodnikiem (czerwoną kropką), zwane żartobliwie ‘objazdem’ (sześć razy wokół tego samego burdelu i trzy razy koło tego samego kościoła, co to nam mówi o niemieckich priorytetach?).
  • Jolki, która pamięta, ale nie wie, co.

A w charakterze obiecanego dowcipu dialog podsłuchany w pobliżu bufetu na promie do Dunkierki:

Koleś A:   kurwa, co to jest, tego się nie da jeść, co to za, kurwa, kucharz

Koleś B: no, kurwa, sam bym lepiej ugotował, jakbym umiał, kurwa, gotować.

Nie śmiszny? To ja przepraszam.

Darz Bór!

Państwa oddany Jakubek.

3 uwagi do wpisu “Crappy new year! (partout)

  1. Uwielbiałem ten komiks :)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku (nie jestem pewien czy NR z dużej ale co tam niech mu będzie, mam dzisiaj gest ;)
    pozdrówki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s