kochany pierdolniczku..

.. tak dawno w tobie nie pisałam, a przecież wydarzyło się tyle wspaniałych i cudownych rzeczy. Na przykład, roboty drogowe na autostradzie. Ja to, uważasz, jestem kierowcą miejskim, na autostrady patrzę z pogardą, jako drogi na skróty dla mięczaków. Oraz, oczywiście, mam cykora wynikłego z przeszłej traumy powypadkowej.  Czasem jednak muszę na te autostrady wjechac. I tak właśnie wczoraj w nocy wjeżdżam sobie na chwilkę, ledwie milunia do następnego zjazdu, i ciach, nagle na autostradzie ląduje ufo. Światła pizgają, znaki rozmnażają się w postępie geometrycznym, dwa pasy trafiają pod okupację czerwonych konów,  narasta chaos. Źle oznakowany zjazd macha mi sympatycznie na pożegnanie. Zaświeca się kontrolka. TA kontrolka. Zaczyna się horror. Horror blondynki na autostradzie: jezu!! co ja zrobię, jak mi stanie..?! SIADA MI BATERIA W TELEFONIE!!

Oszczędzę ci drastycznych szczegółów, kochany pierdolniczku, dośc powiedziec, że dotarłszy szczęśliwie do następnego zjazdu zgłupiałam doszczętnie na rondzie i wjechałam dokładnie na ten sam pas z którego wcześniej zjechałam. Po dotarciu w stadium delirycznym do kolejnego zjazdu udało mi się zatankowac,  kupic paczkę fajek, wypalic paczkę fajek, prawie puścic pawia, odbyc cztery rozmowy telefoniczne po angielsku na poziomie niemowlęcym,  uciec przed ciężarówką, wreszcie zjechac na właściwą stronę i wrócic do domu uboższa o dwa kilo. Co za noc.

Poza tym co, poza tym mam ten dom. Dom jest fajny, ma ogród, gnomy, jabłoń w doniczce, dzwoniącego fengszuja, wadliwą elektrykę i domaga się całej mojej uwagi. W związku z tym nie mam czasu nigdzie pojechac, i niczego napisac. Turystyka chwilowo wypadła z ramówki.

O kupowaniu domu w Walii będzie osobny wpis, nudny jak flaki z olejem, tzn. informatywny, ale to kiedyś.

Ale zaraz, bo jednak jest coś nowego w kwestii turystycznej. Otóż mieszkam teraz w bardzo ładnej, rzekłby, podwiejskiej okolicy, i otaczają mnie aż dwa rezerwaty przyrody, pełne ptaszków, motylków, drzewek, czekoladowych jajek (nie pytaj, też nie wiem) i takich tam. Jeden z nich nazywa sie Parc Slip i polecam go serdecznie wszystkim spacerowiczom oraz rowerzystom z okolic (konkretnie okolic Bridgend, a konkretniej Aberkenfig); można sobie w nim chodzic, siedziec w kryjówkach i patrzec na kaczki, włazic tam, gdzie nie trzeba, albo zasadzac się z aparatem na mokradłach, jak ktoś łatwo nie łapie wilka.

Obok mają też stację miniaturowej kolejki elektrycznej, bardzo atrakcyjnej jak masz 5 lat, albo jesteś mężczyzną.

No, to tyle na razie. Live long and prosper!

PS. Jeśli ktoś chciałby udzielic mi porady, co robic, jak mi stanie bez telefonu, to będę bardzo wdzięczna.

8 uwag do wpisu “kochany pierdolniczku..

  1. papuas

    Jeśli z tą kontrolką miewasz częściej, to może mały kanisterek (np 5. litrowy) w bagażniku?
    Chętnie bym sobie tam chodził, siedział, patrzył, właził i zasadzał się. Urocze.

  2. Grecia

    Jak Ci stanie bez telefonu, ale z paczką fajek, to możesz spróbować zawołać pomoc przez znaka dymnego, ale jak nie masz fajek, to dupa. A nie masz, bo je sprzedają tam, gdzie paliwo, którego nie masz….

  3. ludzik

    To mieszkanie w podmiejskiej okolicy będzie Ci się długo podobać. Ja nawet jak pada desscz uśmiecham się wyglądając za okno… Trochę miałem już dość śniegu, ale wiosna mi to wynagradza.
    Dom i obejście zaangażuje Cię znacznie mocniej, niż się będzie wydawać, ale to miłe zajęcie. Przynajmniej dla mnie. A co do wad w sprawach budowlanych: nie ma domu bez wad, więc oby te, które są nie były mocno upierdliwe. Reszta jest „normalnym życiem w warunkach wiejskich” :)

    1. Prawda, panie, prawda, ja się tu dobrze poczułam od chwili kiedy przyjechaliśmy obejrzec dom po raz pierwszy, fakt, że od tamtej pory nie mam za bardzo czasu np. na podróże albo fotografię, ale staram się nie popadac w paranoję z tym naprawianiem i odświeżaniem (zwłaszcza, że jak mówisz, zawsze będzie coś co zrobienia) i znajduję czas, żeby cieszyc się fajnym ogrodem, którego nigdy nie miałam.. :)

  4. Selena53

    Anno i z domem i z ogrodem to prawda jak już są to pochłaniają dużo czasu .Co zaś się tyczy jazdy samochodem nigdy nie zrobiłam prawa jazdy /czego żałuję/ zawsze mi coś przeszkadzało w realizacji tego .No ale jak czytam opis tego co przeżyłaś na autostradzie to mówiąc szczerze o tyle nerwów jestem zdrowsza…. Poza tym zdjęcie jak zwykle zachwyca…I okolica piękna ,tego jak widzę w Walii nie brakuje krajobrazy są bardzo zróżnicowane . Po prostu nie są monotonne ,każdy kto kocha przyrodę znajdzie coś dla siebie.

    1. Niby nie brakuje, ale prawdę mówiąc, po prawie sześciu latach tutaj i zjezdżeniu kraju wzdłuż i wszerz zaczynam już tęsknic za jakąś odmianą, za czymś zupełnie nowym. Chciałabym teraz zacząc zwiedzac bardziej intensywnie Anglię, a najlepiej wybrałabym się do Szkocji i Irlandii (tylko trochę daleko na weekend). To nie znaczy, że zmieniam swoje zdanie o urokach Walii, po prostu zaczynają mi powszedniec, a to niedobrze..
      Mam nadzieję, że dobrze się bawisz na urlopie, tu oczywiście pada :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s