o Koparce, pożytku z kąpieli błotnych i owczarku, niemieckim zresztą

Oto Koparka. Kiedyś, dawno, Koparka była bardzo ważna, i dużo od niej zależało. Pracowała w pocie czoła, kop po kopie drążąc wytrwale  kamieniołom. Dzisiaj jest samotną pordzewiałą figurką na wapiennej hałdzie. Kamieniołom zamknięto już dawno; robotnicy odbili po raz ostatni karty, drogę dojazdową zatarasowały kamienie, na mury wypełzł głóg. Nikt nie zawracał sobie głowy losem koparek. To nie jest wstęp do książki Coelho. Odbija mi z powodu ciągłego deszczu.

Ale kamieniołom jest prawdziwy, znajduje się mniej więcej pomiędzy Bridgend i Pyle i można go zobaczyć z autostrady (to takie duże białe w oddali). Jakby komu zależało, to mogę podesłać dokładne namiary. Miejsce jest otwarte dla każdego i nawet żadna tablica nie straszy, że trespassers will be prosecuted, niestety.  Niestety, albowiem jak wiadomo, groźba ta stanowi część atrakcji związanej z fotografowaniem dereliktów.  Znajomy wybrał się ostatnio poszperać w takim jednym derelikcie i został okrzyczany przez nerwowego owczarka, niemieckiego zresztą. Do owczarka był przypięty Pan Zezowaty Strażnik, który kazał znajomemu się niezwłocznie odfakować krokiem biegowym, co znajomy uczynił był, lecz z godnością, w tempie buntowniczo spacerowym, cykając nonszalancko fotę to tu, to tam, kątem oka kontrolując położenie owczarka, niemieckiego zresztą, i na wszelki wypadek ściskając w kieszeni gotowy do użycia kluczyk do stacyjki. Niebo powlekały czarne chmury, derelikt trzeszczał złowieszczo; każdy krok znajomego śledziły naprzemiennie czujne strażnicze oczy… Niestety, wszystko skończyło się dobrze. Taki pech. Tym niemniej, zazdraszczam.

Dlaczego lubię derelikty? Bo jest w nich Atmosfera, czasem z dreszczykiem, bo można się napatoczyć na różnego rodzaju fotogeniczne drobiazgi, bo króluje tam kolor i tekstura; można się ubłocić po pachy i wdepnąć po kolano w dziurę z wapnem, po czym wrócić do domu z tym triumfującym uczuciem przeżycia prawdziwie męskiej przygody. Grzeczne dziewczynki omijają takie miejsca szerokim łukiem. We mnie zaś jest żądny wytarzania się w błocie Jakubek i muszę dbać o jego potrzeby. Może mi za to jeszcze kiedyś napisze wiersz.

Polecam, ot, tak, dla odmiany. A poza tym, jak za chwilę nie przestanie padać, to moja miniaturowa jabłoń ze swoimi 28 jabłkami wypłynie z donicy. Niech ktoś coś z tym zrobi, na litość boską.

4 uwagi do wpisu “o Koparce, pożytku z kąpieli błotnych i owczarku, niemieckim zresztą

  1. Małgosia

    Na jabłonkę proponuję parasol albo płaszcz przeciwdeszczowy na donicę :) .Może ją nie zaleje całkiem bo piękne jabłuszka.

  2. pinezka01

    noo…a my tu wyglądamy deszczu bo w lesie susza, groźba pożarów a poziomki marnieją … 20 km od nas załamania pogody, deszcze, ulewy a tu od miesiąca sucho. No, ale nie ma tego złego…komarów brak:)
    ps. ja z tych grzecznych dziewczynek trzymających się z dala od takich miejsc ale foty fajne- pierwsza mi się zwłaszcza podoba…Bartkowi też:) Trzymaj się w tej deszczowej krainie.

  3. Ja poproszę o jakieś dokładniejsze namiary na to zapomniane przez boga miejsce. A co do jabłonki to mogę nawiercić otworki w donicy co by woda miała gdzie odpływać. Tylko nie wiem czy to konieczne bo lokalne radio przepowiedziało ładna pogodę na jutro. Jeśli takowej nie będzie to można jeszcze poszukać przytulnego miejsca gdzieś w Anglii którą nawiedziła susza o czym poinformował Onet czy tez inny WP.

    1. Kurde, no, wydawało mi się, że były dziury, ale chyba mi się wydawało :/
      Jeśli onet, to musi by prawda, panie.
      Namiar proszę bardzo. Jedziesz z Bridgend przez Laleston i tamże skręcasz w prawo w Rogers Lane. Na rozstaju dróg wybierasz prawą i jedziesz chwilę, żeby przed mostem skręcic w lewo. Po chwili miniesz taką dużą farmę przy drodze po prawej, drogą w prawo i pod mostem z autostradą. To już prawie tam. Można zaparkowac w zatoczce. Znajomy dał mi dokładne namiary na google earth, nie sprawdzałam, ale może Ci się przyda 51°31’17.08″N 3°39’15.71″W. To czekam na Twoją Koparkę. Po szaleństwie na flickrze sądząc, Koparka stała się ikoną porównywalną z Wieżą Eiffle’a i każdy musi ustrzelic swoją :]

      A, i jeszcze jakbyś był zainteresowany, to jest jeszcze ciekawszy derelikcik: https://annawwalii.wordpress.com/2010/06/01/o-wiosce-bez-chlopcow-chlopcach-radarowcach-i-jednym-napadzie/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s