Walk like an Egyptian

Telewizja nie kłamie! W Londynie naprawdę odpalają fajerwerki na Nowy Rok, sama widziałam. Całe 11 minut fajerwerek. Jest to oferta wiązana, w jej skład wchodzi też 2.5 godz. czekania z Mżawą W Twarz przed i jeszcze ogonek do metra po. Ponieważ metro było tuż za rogiem, policja sprytnie zorganizowała obchód, który obszedł stację dwa razy, zahaczając o Bristol i ostatecznie rozbił się z ulgą na różne perony w niecałe dwie godzinki.

Ale i tak miałam lepiej niż świeżo zapoznana rodzina Holendrów, która miała te wszystkie atrakcje minus fajerwerki, bo tłum wcisnął ich w wieżowiec i podziwiali głównie strukturę płyt betonowych.

W Londynie mają jeszcze British Museum i Dużo Mumii, podprowadzonych z Egiptu oraz innych krajów przyjaźnie eksploatowanych przez Imperium Brytyjskie na przestrzeni stuleci. Po obejrzeniu 75643-ej mumii S. zażądał jakiegoś dramatycznego przełomu w scenerii; no to pojechaliśmy do Harrodsa. Wyprzedaże mają, co nie, podobno można kupic torebkę z aligatora jedynie za roczną pensję średniego szczebla pracownika budżetówki. I co? Wchodzimy, a tam plastikowe piramidy i wielki sfinks z twarzą Mohammada Al Fayeda (takiego dzianego gościa z Egiptu, jak ktoś nie wie, właściciela Harrodsa, ojca Dodiego, tego, co zginął z Dianą). Klątwa jakaś, czy co? I teraz nie wiem, skoczyc do Lidla po mrożone snickersy, czy nie skoczyc?

Przypomniało mi się w temacie, jak Karl Pilkington targował się w Egipcie z lokalnym Sprzedawcą Suwenirów względem nabycia rzeźby Sfinksa. Trzeba oddac Lokalnemu Sprzedawcy sprawiedliwośc – zdołał zachowac kamienną twarz w obliczu żądania obniżki ceny rzeźby z powodu uszkodzonego nosa. Błogosławieni ubodzy na umyśle, albowiem ich będzie coś, nie wiem co, ale coś na pewno. W każdym razie nie mój sześciopak mrożonych snickersów.

Acha, w  Harrodsie mają jeszcze kaplicę poświęconą Dianie i Dodiemu, o proszę:

Zdjęcia trzaśnięte telefonem, wiec jakośc jest sprawą drugorzędną.

Plany na Nowy Rok? Zostac blogiem tysiąclecia na onecie. Przeczytac jakąś książkę. Zrobic karierę. Natrzaskac keszu. Nie jeśc snickersów. Zaprzyjaźnic się z Paris Hilton. Przestac chrzanic od rzeczy. Czyli to samo, generalnie. I już, kurde.

Niejako w temacie, z płytoteki red. Jakubka: fajne laski

.

5 uwag do wpisu “Walk like an Egyptian

  1. Pamiętam, że czytałam kilka lat temu, że pan Al Fayed nie może pogodzic się ze śmiercią syna, i w ogóle wini brytyjskie służby specjalne za zamordowanie jego i Diany. Można pewnie do jakiegoś stopnia zrozumiec, że zamienia sobie kawałek swojego Harrodsa w raczej kiczowatą kaplicę ku pamięci syna.. ostatecznie ze swoją własnością może sobie robic, co chce, ale jakoś nie wydaje mi się, żeby osoba Diany wpisywała się w te wszystkie hieroglify, piramidy, egipskie posągi itp. Ona tam po prostu nie pasuje, to nie był jej świat; wygląda to trochę dziwacznie. Ale turystom się podoba :]

  2. Ja Harrordsa traktuję przede wszystkim jako zabytek architektury z przełomu wieków, bo nie bardzo interesuje mnie materializowanie dochodów(zwłaszcza, że ceny zwalają z nóg), ale mimo wszystko, najbardziej przyciągnął mnie Food Hall, ale Egyptian Hall też nie zły;) A w British Museum nie byłam i bardzo nad tym ubolewam:(

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s