O báječným hotelu, ewolucji języka polskiego i kulinarnym kuriozum

Jest dobrze. Red. Jakubek wygrał ostatnio apelację w trybunale w imieniu klienta, i to go bardzo zbudowało; wygrał niedokładnie to, o co apelował, ale nie bądźmy drobiazgowi. Trybunał był fajny i sympatyczny, a pani Profeszynal Tłumacz, z pochodzenia Polka lecz urodzona w Londynie, i spóźniona o 20 minut, poszerzyła redaktorowi percepcję rodzimego języka o frazy: ‚i on chce poda jemu rękę z tym aplikacja’ oraz ‚i onego tutaj nie dyskutować teraz ale odpowiada co zapytał potem’. Red. nawet sprytnie zaszedł panią od tyłu na zakończenie posiedzenia, żeby sprawdzić, czy jest podłączona kabelkiem do google translatora, ale nie była, co red. zrozumić on nie mógł teraz ani nigdy.

Tymczasem na Ponderozie odnotowano z satysfakcją kolejny umiarkowany sukces kulinarny: S. przygotował własnoręcznie metodą ‚puszka+otwieracz” słynny (jakoby) walijski specjał o nazwie LAVERBREAD. Specjał okazał się ciemnobrązową mazią, składającą się głównie z przesmażonych wodorostów oraz Dobroczynnych Minerałów Morskich i nie mającą nic wspólnego z chlebem (bread).

Jest kilka sposobów serwowania laverbread i dziwnym zbiegiem okoliczności wszystkie zakładają obecność dużej ilości smażonego boczku i startego serka; boczek i ser prawie, prawie, eliminują naturalny brak smaku wodorostowej mazi. Nie do końca jednak, i nie, nie było łatwo. Ale ostatecznie doszliśmy kolektywnie do wniosku, że rzecz jest jadalna. Być może to właśnie smażony boczek jest odpowiedzią na pytanie jak sobie radzić z marmite/vegemite.

Z innych ciekawych rzeczy, jest do obejrzenia film, obecnie w kinach: The Best Exotic Marigold Hotel, po polsku Hotel Marigold (Báječný hotel Marigold po czesku;)). Dawno się tak nie ubawiłam; dodatkowo film ten posiada ten subtelny urok brytyjskiej kinomatografii, który zostawia widza otulonego mentalnym  kocem, z mentalnym kakao w ręku i chęcią zobaczenia jeszcze raz, najlepiej od razu. Ci ze Światowida wiedzą o co chodzi..  Polski zwiastun

A poza tym chwilowo nie leje i przyszło coś na kształt wiosny; czas wybrać się na kontynent. W programie imprezy objazdowej są dwa holenderskie śniadania (czy ktoś wie, co Holendrzy jedzą na śniadanie?), jeden niemiecki lancz oraz kilka polskich domowych obiadków. Obserwacjami socjologicznymi tradycyjnie podzielę się po powrocie.

Ach, jeszcze skoro jesteśmy przy socjologii, coś dla anglojęzycznych zainteresowanych zagadnieniem multikulturalizmu w Wielkiej Brytanii: ciekawy społeczny eksperyment przeprowadzony przez Channel4, jeden ze znośniejszych kanałów tv:  Make Bradford British – dobra rzecz, dostarczająca pożywki pod rozważania tudzież dyskusje w pracy; tzn. jeśli jesteś szczęściarzem i masz z kim podyskutować na jakikolwiek inny temat niż opery mydlane i ile kto wypił na łikendzie :/

Darz Bór.

.

15 uwag do wpisu “O báječným hotelu, ewolucji języka polskiego i kulinarnym kuriozum

  1. Maciek/Łódź

    no to ładna kanapka z wodorostem – ale czy smakowała ? :)
    czy rzeczywiście ludzie rozmawiają tam o operach mydlanych i party weekend’s ?

    1. Och, nie tylko. Jeszcze o innych ludziach, zwłaszcza tych, których akurat nie ma w pokoju.
      W kwestii kanapki, to tak, boczek smakował.. :)

  2. Elle

    Boczku z vegemite nie jadłam jeszcze, ale jak P. nakupi znowu swojego ulubionego „smakołyku” to spróbuję…;) to jest jedna sprawa.
    druga sprawa-film. Zaraz wpisuję na listę must-see. Indie+Maggie Smith+klimat bryt. kina=cudownie spędzony czas!
    A, i trzecia sprawa: jakby co, to zaproszenie na FB jest ode mnie. Mam nadzieje, że się nie pogniewasz;)

  3. Nie jadłem tego specjału:D Ale marmite znam:D

    Dzięki za info o filmie. Szukałem właśnie komedii na dzisiejszy wieczór.

    Jestem teraz na etapie oglądania „Downton Abbey” opowieści z czasów, gdy Brytania była Brytanią, a lordowie rządzili w swych posiadłościach. Nie wiem czy oglądałaś:) Polecam.

  4. papuas

    Podobno o upodobania nie należy się spierać (tak twierdzili starożytni – zupełnie nie wiem dlaczego). No cóż, z tego co wiem, to S. podobnie jak Ty na wodorosty zareagował na nasze kiszone ogórki. Myślę, że warto spróbować wszystkiego, ale potem można pozostać przy swoim.

  5. Anna:
    te wodorosty wygladaja w istocie maloapetycznie….i to mowie ja, ktora LUBI seaweed – ale tylko w wydaniu japonskim :)
    Taka seaweed salad czy laver sa bardzo dobre :)

    W ogole jesli chodzi o jedzenie dziwnych rzeczy to kuchnia japonska jest nie do pobicia. Wszystko dobre, moze za wyjatkiem natto (sfermentowane specjalnymi bakteriami soybeans, ktore wala amoniakiem strasznie i wygladaja jakby byly zanurzone w gestym glucie…)

    1. Nina, ja jestem otwarta na eksperymenty kulinarne jak ta puszka laverbread na zdjęciu:) Podobno prawdziwe walijskie seaweed to trzeba sobie samemu ugotować/usmażyć i świeże mają bardziej wyrazisty smak (co nie wiem jeszcze, czy to lepiej czy gorzej). Na pewno kiedyś się skuszę z czystej ciekawości. Poza tym to podobno nieocenione dla zdrowia. Japońskiej kuchni próbowałam raz, jest taka ładna knajpa w Cardiff z ruchomym barem i pan Japończyk na oczach konsumenta przygotowuje te takie różne fikuśne i wkłada do miseczek i stawia na bar i one sobie tak lecą i wybierasz co chcesz. Spróbowałam parę rzeczy; nie powaliło mnie, ale jestem przekonana, że to tylko kwestia przyzwyczajenia.. Najprawdopodobniej :)

  6. jeśli chodzi o tę maź to hmmm… dziękuję, postoję, nie tknęłabym… ale film to bym zobaczyła, oj zobaczyła. A kino „Światowid” odwiedzę w kwietniu (mam taką nadzieję)

  7. Cieszę się, że trafiłam na Twojego bloga, fajnie się czyta:-)
    specjału próbowałam i… nie mam zbyt dobrych wspomnień z tego „kulinarnego doświadczenia”… ;)

    1. Hm, tak, tego, nie tracę nadziei, że może być lepiej, szukam wytrwale przepisu, zamęczam ludność tubylczą, może kiedyś się uda.. :) dzięki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s