o czerpaniu z rzeczy małych, Cardigan Bay i potędze prawdziwego autorytetu

Red. Jakubek jest ostatnio trochę Sfrustrowany. Pracuje z największym nudziarzem na globie i średnio trzy razy dziennie myśli czule o podręcznym zestawie do wyrywania paznokci. Po dwóch dniach wyczerpującej fizycznie i umysłowo walki z aplikacją o pracę spóźnił się z jej wysłaniem o dwie godziny i mu odwalili bez czytania. No i deszcz, tradycyjnie.

Walczy więc z Frustracją na Różne Sposoby. Np. przesadza kwiatki w ogrodzie. Ogród rośnie w doniczkach, bo pan Poprzedni Właściciel zasypał ogród właściwy żwirem robiąc tzw. low maintenance. Przy przesadzaniu red. czasem napotyka Robaka. Nie za bardzo lubi. Zazwyczaj red. i Robak mierzą się wzrokiem przez kilka minut po czym następuje krótka wymiana zdań.

Red: Oi!

Robak: oIo

Red:  To jest ta scena w której dajesz pospiesznie dyla.

Robak (drwiąco):   …

Przez chwilę siłują się na autorytety. Red. czuje, że traci i że musi zniżyć się do trudnych moralnie środków ostatecznych. Udaje się do domu, włącza Dextera i próbuje złamać Robaka poprzez ostentacyjny bojkot.

***

Red. walczy z Frustracją również na inne sposoby, np. przez bywanie szczęśliwym. Nie bycie, ale bywanie właśnie, dość często, ale nieprzesadnie, żeby nie zgubić perspektywy. Np. kiedy zupełnie przypadkowo skręci się na prawo od plaży i wyjdzie prosto na wodospad spadający z klifu, nieopisany w przewodniku, o taki:

Albo kiedy ścieżka na klifie przejdzie płynnie w serię zatoczek usianych foczymi głowami i małych dzikich plaż zatapianych dwa razy dziennie przez przypływ:

Albo kiedy po wdrapaniu się na klif, żeby obejrzeć zachód słońca, niespodziewanie dostanie się od życia dodatkowy bonus w postaci czterech delfinów leniwie wynurzających się na moment to tu, to tam, na powierzchni spokojnego wieczornego morza (najlepiej użyć lupy):

Albo jak się znajdzie wiochę, w której się osiądzie po wygraniu w totka, gdy przyziemne troski przestaną nas dotyczyć:                                                  oIo

I tak dalej.

Opisane sposoby walki z Frustracją można wprowadzać w życie w Zachodniej Walii, pomiędzy miastem Cardigan (jedyne w regionie co można sobie spokojnie darować) a uniwersyteckim Aberystwyth. Wystarczy jechać wybrzeżem wzdłuż zatoki Cardigan i skręcić w dowolną drożynę ku morzu. Najlepiej w kilka drożyn, jak ma się czas. Cardigan Bay została w naszym domu jednogłośnie i bez cienia wątpliwości uznana za jedno z najpiękniejszych miejsc w Walii a może i Brytanii.                                               oIo

oIo

oIo

<klap>

13 uwag do wpisu “o czerpaniu z rzeczy małych, Cardigan Bay i potędze prawdziwego autorytetu

  1. Mieliście ładniejszą pogodę niż my, ostatnimi czasy ;)
    Słuchaj, nie orientujesz się może jak jest ze stomatologią w UK? czy w ogóle jest to zawód opłacalny tam?

  2. cardigan coast objechaliśmy w kilka dni w sierpniu. od mwnt (http://en.wikipedia.org/wiki/Mwnt) przez wszystkie kolejne aber… (aberporth, aberaeron, aberystwyth), tresaith, penbryn, cwmtydu, new quay, aż do wydm ynyslas (http://en.wikipedia.org/wiki/Ynyslas) przy ujściu dyfi. kilkanaście kilometrów, od llangrannog do ffrwdwenith (gdzie zatrzymaliśmy się w rewelacyjnym schronisku: http://www.piggerypoke.co.uk/), zrobiliśmy piechotą pod czujnym okiem czarnych chmur (lało, and i mean it!, kiedy jechaliśmy do llan… podczas całego, kilkugodzinnego marszu niemiłosiernie paliło słońce, lało, kiedy wracaliśmy po auto do llan…:)

    całkowicie zgadzam się, że to jeden z piękniejszych zakątków walii, ale jeśli o mnie chodzi, chyba jednak poza podium. gdyby ktoś, torturami, zmusił mnie do wyboru takiego jednego jedynego number one, padło by na kawałek pomiędzy estuariami dyfi i mawddach z cadair idrisem pomiędzy. ale to tylko moje widzimisię.

    a, wodospad z tresaith jak najbardziej można znaleźć w przewodniku i na mapach. ale przewodnik musi być rough guide (http://www.amazon.co.uk/Rough-Guide-Wales-Paul-Whitfield/dp/1405389818/ref=sr_1_1?s=books&ie=UTF8&qid=1354407711&sr=1-1 – to prawie moja biblia:) a mapy OS (http://www.ordnancesurvey.co.uk/oswebsite/)

    1. Masz na myśli TEN zmaltretowany Rough Guide, który stoi na półce za moimi plecami?:) Tak, to prawda, wodospad w nim jest, tylko, że ja akurat wtedy jakoś go nie miałam pod ręką i tak wyszło, że wodospad mnie zupełnie zaskoczył. Niby wiedziałam, ale w sumie zapomniałam i ciach. Znasz pewnie to uczucie, jak docierasz gdzieś, jest ok, i już już masz się zbierać do powrotu, ale jeszcze zaglądasz za róg i tam jest właśnie to co obtłukuje Ci szczenę o skały. To tak było wtedy właśnie. A poza tym, to licentia poetica;) Będę musiała bardziej uważać na to co pisze teraz, od kiedy czyta mnie ktoś kto się zna na rzeczy, he he..

      Też zrobiliśmy podobną trasę, przy okazji któregoś z ostatnich przedłużonych bank holidays; do wydm dotarliśmy już właściwie tylko siłą woli, i to już tylko dlatego, że obiecałam komuś zdjęcie. I całe szczęście, bo okazały się genialnie. Chciałabym tam wrócić. Te wszystkie nazwy to piszesz z pamięci?? Show off:)

      Patagonia obejrzana, tak, ładna, ładna. ‚W tej nazwie jest osiem L. To musi być pomyłka w druku’.. wierz mi, koleś, wiem co czujesz. Baker też dobry, przypomniał mi jak bardzo mi się podobało Grosmont. Jest coś takiego w tych walijskich produkcjach, co Anglicy określają jako ‚quirky’. Very Annie Mary to ma w dużej ilości. To lubimy. Dzięki.

  3. oki, zrozumiałem. nie będę się czepiał. bardzo. troszkę jednak będę, bo wiesz… polak jakby nie było jestem i rozumiesz: zgaga albo wytykanie cudzych błędów. a ja nie lubie zgagi :) poza tym chciałem zareklamować rough guida, bo jestem ich ogromnym fanem.

    co do nazw, tylko ffrwdwenith (ctrl+c, ctrl+v) sprawiło mi delikatną trudność (czy ktoś jest w stanie to przeczytać? albo zapytać od drogę do…?) reszta to rurka z kremem (oczywiście wymowa polska:). btw, czy przypadkiem nie wymyślacie polskich odpowiedników walijskich nazw? tak dla ułatwienia sobie życia? u nas np, machynlleh to mehehe, a betwys-y-coed to betusi.

    i jeszcze słówko w sprawie „patagonii”. jak odebrałas wątki polskie? bardzo chciałem spytać o nie reżysera, bo był na jakimś festiwalu filmowym w hay (nie, nie hay festival), ale akurat wypadła mi robota. ciekaw jestem opinii.

  4. Właściwie nie wiem, jak. Chyba pozytywnie. Dobrze widzieć, że zmiany w strukturze społecznej przekładają się powoli na kino, że jesteśmy wliczani w rzeczywistość już nie tylko tabloidową. Może panowie imprezowali, ale przynajmniej władali angielskim, czyli dobrze jest, chyba..
    A Ty jak odebrałeś?

    Co do nazw, to wśród ludzi z którymi mam do czynienia przeważa tendencja do uproszczeń, ale raczej niezamierzonych, i przeplatanych zwykle kilkoma swojskimi kurwami. Co będzie się wysilał, skoro takie durne nazwy ktoś powymyślał.
    Osobiście jestem niezwykle dumna z opanowania nazwy Ystradfellte. Z wymową włącznie :)

  5. ja mam kilka teorii:
    pierwsza jest identyczna z twoją. film jest sprzed dwóch lat, więc byliśmy już częścią wyspiarskiego krajobrazu. dość głośną i zauważalną częścią.

    druga… tak sobie pomyślałem, że to taka paralela ukryta. walijczycy zmuszeni sytuacją emigrowali do patagonii. polacy emigrują do walii. oni stali się częścią tamtejszego krajobrazu. my stajemy się częścią tutejszego. no i fakt, że evans jednak nie pokazał nas w jakimś szczególnie złym świetle, świadczy o tym, że przynajmniej on taką kolej rzeczy akceptuje.

    teoria trzecia… evans mści się za fotoreportaż dakowicza z nocnego życia cardiff, pokazując buraków w dresach ganiających po mieście :)

    a co do nazw, dajesz radę z podwójnym „L”? :)

  6. Podwójne L to moje popisowe danie. Chodziłam kiedyś na kurs, całe dwa miesiące wytrzymałam, ale dali radę mnie nauczyć wymowy tego dźwięku PRAWIE jak native i nawet nikogo już nie opluwam jak mówię. Problem w tym, że nikt się nie spodziewa, że taki z zagranicy to to wypowie, i jak wypowiadam, to myślą, że nie wiem co mówię i dupa :>

    Ta druga teoria całkiem do rzeczy.. a może można go zaleźć na fb i zapytać..hm. Dakowicz :) to był chyba po Patagonii (znaczy cały ten zgiełk medialny).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s