Cor blimey, guv’nor!

Dzień dobry, niech usiądzie i naleje sobie herbatki z mlekiem lub bez. Dzisiejsza pogadanka o walorze edukacyjnem przeznaczona jest głównie dla posługujących się językiem angielskim w stopniu komunikatywnym we piśmie i mowie. Sooorry.

Zacznijmy od tego, że jako była młoda lingwistka mam odjazd na punkcie słowotwórstwa. Im bardziej zanurzam się w swój nowy język, tym bardziej mnie fascynuje; nie tylko słowa, ale i akcenty, których w angielskim jest więcej niż kalorii w cream tea, o czym nikt mnie nie uprzedził zanim tu przyjechałam i trauma pierwszych kontaktów z tubylcami wciąż obciąża moje ogólne językowe samozadowolenie. Miłość do cream tea też mnie obciąża, ale w wymiarze mniej metaforycznym.

Romans z Cockney był więc kwestią czasu.

Co to jest w ogóle jest Cockney?

1) jedyny słuszny Londyńczyk, urodzony na East End, w zasięgu dzwonów z kościoła St. Mary Le Bow – przynajmniej historycznie. Obecnie kryteria trochę się rozluźniły.

2) słynny akcent, którym posługują się Cockneys. Aparat mowy układamy w żabę, ignorujemy większość sylab i używamy słówka fuck zamiast przymiotników, przydawek i większości przecinków. Proszę bardzo, oto for ya etertainment wycinek z mojego ukochanego ‘Snatch’ Guya Ritchie:


Oprócz akcentu Cockneys mają jeszcze Cockney Rhyming Slang i to już, proszę ciebie, umarłam i poszłam do lingwistycznego nieba.

No więc, Cockney Rhyming Slang (slang rymowany Cockney) to rodzaj kodu językowego wymyślony przez kolesi z East Endu w celu utrudnienia organom ścigania i innym nieupoważnionym kolesiom mieszania się do nieswoich spraw. Działa też szczególnie dobrze na obcokrajowców. CRS to z pozoru bezsensowne zestawy słów, których prawdziwe przesłanie jest dostępne wtajemniczonym. Rzecz jest wciąż żywa i rozwija się radośnie; pewnie kiedyś zostanie objęta ochroną National Trust (tfu, na psa urok) jako część brytyjskiego dziedzictwa i trzeba będzie płacić łupieżczy haracz za każdym razem jak nazwie się kogoś merchant.

Jak to działa?? Opiera się na podobieństwie w brzmieniu słów. Np. zamiast powiedzieć:

I don’t believe it!  [aj dont byliw it]

Prawdziwy Cockney powie:

I don’t Adam and Eve it! [aj dont adam and iw it]

Albo zamiast:

Go up the stairs [goł up de sters]

Powie:

Go apples and pears! [ goł apls and pers].

Ale żeby nie było tak łatwo, to większość konstrukcji zawiera haczyk: jako zamiennik używa się tylko jednej części rymowanki i to tej, która się nie rymuje z zastępowanym słowem. Np. wspominany już wielokrotnie na łamach naszego dziennika, a niezwykle popularny na Wyspach, zwłaszcza w ruchu drogowym, wanker (politycznie poprawny przekład to onanista) będzie zastąpiony niewinnie brzmiącym merchant (kupiec), pochodzącym z kombinacji słów merchant-banker (swoją drogą, ciekawe jak wołają na kupca..). Takie spryciule. Inne przykłady:

All right my china?    China plate = mate

Are you telling porkies?   Pork pies = lies

Use your loaf and think next time!   Loaf of bread = head

Care for a Rosie?   Rosie leaf = cup of tea

WIĘCEJ, jakby ktoś pożądał się wgłębić.

I teraz się zastanawiam, czy ktoś kiedykolwiek przełożył CRS na polski. Dosłownie się oczywiście nie da, ale jakby się trzymać zasady…  Może masz ochotę spróbować np. z:

What a merchant!

Niech kreatywność będzie z tobą. Tymczasem idę coś zjeść. Np. seler.

Albowiem zostałam wegetariAnką. Już dwa tygodnie nie jem mięsa i wciąż żyję.  Wegetarianizm trochę śmierdzi czosnkiem, ale nie bądźmy małostkowi.

Red. Jakubek zaś zastanawia się nad poprawieniem swojego budżetu przez zastosowanie zakładów konnych. Biorąc pod uwagę, że kompletnie nie rozumi się na koniach, oceniam jego szanse powodzenia na całkiem, prawda, całkiem.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Cor blimey, guv’nor!

  1. :) I znowuż zatęskniłem za Wielką Brytanią! Nie ma bata (taki kolokwializm) w przyszłym roku wybieram się do UK.

    I chyba sobie „Snatcha” znów obejrzę.

    Aha, i jest taki film „Cockneys vs. zombies” dość przyjemna komedyjka-horror, której fabuły można domyśleć się po tytule.

    Tymczasem w Krakowie mgły nie gorsze od londyńskich.

  2. Tak naprawdę to wcale nie jest tak super, tylko ja jestem taka zdolna:]
    Będę wypatrywać filmu jako prawie fanka gatunku. Ale najpierw Brad Pitt!

    PS. Właśnie mi przyszedł Max Brooks w oryginale. Kupiłam se pod choinkę:]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s