żywe kultury

Jestem wniebowzięta. Przybyło nam kilka nowych twarzy w pracy. Koleś z mascarą, zręcznie prasujący włos prostownicą wisząc jednoczesnie na telefonie z klientem; ma różowego prosiaczka na wygaszaczu ekranu; pół-Chinka z ciężkim walijskim akcentem z dolin oraz pani z Zambii z burzą loków. Nareszcie! Pracując w jałowym sąsiedztwie lokalnego job centre cierpię na poważny niedobór żywych kultur, zwłaszcza obcych. Z panią Hinduską o niewypowiadalnym imieniu mi nie wyszło, bo przyszła raz i więcej nie wróciła; musieć nie każdy jest odporny na sąsiedztwo job centre i stałą obecność beneficjentów w swoim rozkładzie dnia. A miałam tysiąc pytań, zaczynając od tego, gdzie można kupić najlepszą mieloną kolendrę, i czy rodzina ją zmusiła do ślubu. Nie wyszła mi również znajomość z panem kafejkowym z Jamajki. Odkryłam, że zdziera na herbacie i przeniosłam się obok do babki w różowych włosach, która prawie zawsze dorzuca mi herbatniczek gratis. Poza tym bądźmy szczerzy, ludzi z Jamajki nie da się zrozumieć bez zastosowania zioła poprawiającego percepcję; znajomość więc w sumie rzeczy była mało produktywna i sprowadzała się głównie do: pardon? Say again? Say again? Say again? Uhm. Gotta go.

Obecnie przyszłość wygląda obiecująco.

Tymczasem coś na uśmiech dla anglojęzycznych: piękny przegląd brytyjskich akcentów w aspekcie  zoologicznym. Świstak to już legenda. Sorry za chamską reklamę :/

4 uwagi do wpisu “żywe kultury

  1. Hm…. naprawde nie da sie ludzi z Jamajki zrozumiec? No ok, ja nigdy tam nie bylam ale Jamajczycy z ktorymi mialam do czynienia zrozumiali byli.
    W przeciwienstwie do East London accent, gdzie dla mnie to juz jest strzyzenie uszu i ciezka sprawa :)

    1. Jestem skłonna życzliwie założyć, że to ten jeden szczególny przypadek.. Zaczęłam kolesia unikać bo psuje mi moje skromne językowe samozadowolenie nabyte po siedmiu latach ciężkiego przedzierania się przez akcenty lokalne :]

  2. dzięki za alana! od kilku dni stan umysłu na poziomie… nie wiem… brokuła? więc alan rulez :) (o wiewiórkowym beat boxie nawet nie wspominam!)

    co do akcentów… raz jedyny zdarzyło mi się, że po trzecim pardon nadal nie wyłapałem ani jednego (!!!) słowa – w glasgow.

    1. Brokuły są niesamowicie bogate w minerały i inne takie, czytałam ostatnio we mądrych książkach, więc tylko się cieszyć, panie kochany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s