po drugiej stronie lustra (wody)

pony

Oto proszę państwa jest koń. Koń, jaki jest, każdy widzi.

Ściślej mówiąc, to jest kuc, w dodatku taki speszyl, dziki, do spotkania podobno wyłącznie w angielskim parku narodowym Exmoor. Park położony jest dokładnie na przeciwko Walii Południowej, po drugiej stronie sadzawki bristolskiej i można sobie go nawet zobaczyć z Porthcawl przy wyjątkowo dobrej pogodzie.  Czyli dwa razy w roku. Park składa się z falujących zielonych wzgórz wyglądających jakby je ktoś ugłaskał, z podmokłych, smaganych wiatrem torfowisk (moor) i z wybrzeża miejscami całkiem klifowego. Ładnie.

DSC_00861DSC_0092DSC_0145

Bramą do parku od wschodu jest Minehead, typowa średnio ciekawa mieścina aspirująca do miana kurortu nadmorskiego, nastawiona głównie na łupienie rodzin z dziećmi. Tzn. chciałam powiedzieć, wdrażająca wypoczynkową politykę prorodzinną. Ostatecznie, co kto lubi, tudzież każdemu według potrzeb. Dla mnie duuużo fajniejsze jest Lynton z przylegającym Lynmouth; oprócz charakteru turystycznego ma też charakter ogólnie. Sympatyczne jest takie. Brytyjskie. Przytulne. Krówki ze Devonu sprzedają na kilogramy. Kanion mają ze wzburzoną wodą (gorge), porcik, klifik i kolejkę stromo w górę chwilowo nieczynną z powodu awarii.

lpace

Fajnym sposobem na obejrzenie okolicy jest kolejka z lokomotywą na parę; kolejka korzysta z własnych stacji utrzymanych w stylu z lat 50-tych, albo i wcześniejszych, co bardzo fajne jest i lubimy.

DSC_0078DSC_0088DSC_0074DSC_0083

Na stacjach pracują gadatliwi panowie, zawsze gotowi podzielić się posiadaną wiedzą na temat np. różnic w rozstawie szyn na wyspach i na kontynencie. Omatkobosko, ale ostatecznie może ktoś lubi. Toalety są też, wiktoriańskie w wyglądzie i wieku, spłukuje się ciągnąc uparcie za łańcuch. Po około pięciu minutach bezowocnego ciągnięcia w akompaniamencie przeraźliwego jęku rur należy dyskretnie opuścić toaletę i oddalić się nonszalanckim krokiem, pogwizdując, udając, że co złego to nie my; na wszelki wypadek warto przygotować sobie sprawdzoną formułkę ‚aj noł spik inglisz’ i cieszyć się, że nie mieliśmy potrzeby większego kalibru.

Teraz tak jak o tym myślę, to może te kible były częścią ekspozycji muzealnej..

Tyle wynikło z jednego dnia w Exmoor. Może kiedyś będzie więcej. W kwestii zaś ostatnich skandali na rynku mięsnym to ja chciałam powiedzieć, że czasem wcale nie tak łatwo rozpoznać gatunek zwierzątka jakby się wydawało. O proszę bardzo:

DSC_0147

Mapka (by google) gdzie to Exmoor jest, gdyby się, prawda, ktoś chciał wybrać:

mapka

Na koniec chciałam jeszcze oświadczyć, że nie ponoszę odpowiedzialności za reklamy, które wordpress podobno wrzuca na tego bloga od czasu do czasu, ani nie czerpię z nich zysków. Nie wkurzam się, bo ostatecznie wordpress to serwis pierwsza klasa i zupełnie za darmo. Mam tylko nadzieję, że są jakieś fajne gołe babki.

Reklamy

6 uwag do wpisu “po drugiej stronie lustra (wody)

  1. Muszę przestać czytać Twojego bloga. Po każdym wpisie ogarnia mnie ogromna chęć „ciepnięcia” wszystkiego w kąt i wyruszenia do United Kingdom w poszukiwaniu przygody:)

    Fajne zdjęcia.

    Ja tam żadnych reklam nie widzę, bo Adblocka używam.

    1. Ja właśnie też nie widzę, ale podobno się ukazują. Z resztą wordpress otwarcie mówi, że mogą być.
      Nie przestawaj, bo jestem chorobliwie uzależniona od statystyk czytelnictwa:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s