niektórym to zawsze pod górę

DSC_0062

The Malverns to pasmo wzgórz na pograniczu trzech angielskich hrabstw: Herefordshire, Worcestershire i Gloucestershire. Kto wymówi poprawnie i bez zająknięcia wszystkie trzy nazwy, ten będzie moim smokiem i zabiję dla niego księżniczkę. Czy jakoś tak; mogłam coś pomieszać, bo się od tego latania po wzgórzach przeziębiłam i nie mogę się na niczym skupić. Wpływa to niekorzystnie na moją pracę; np. wczoraj totalnie straciłam wątek, kiedy komisja lekarska zapytała mi klientkę: do you have any trouble emptying your bowels?*. Zaległo pięć sekund ciszy, w czasie których wszystkie nadające się do zastosowania w tych okolicznościach przekłady wyparowały jej z głowy, po czym Ania wywaliła z kamiennym profesjonalizmem na twarzy: z kupką u pani wszystko w porządku? Klientka postawiła oczy w słup, po czym przytomnie odpowiedziała pokazując prawdziwą klasę: nie narzekam, dzięki bogu; a u pani?

Jesteśmy tu (mapka by google):

mapka

wzg

No więc, the Malverns to wzgórza idealne do niewyczerpujących spacerów dla zdrowia. Nawet posiadały kiedyś status uzdrowiska. Konkretnie, status uzdrowiska posiadało sympatyczne miasteczko Great Malvern; w czasach wiktoriańskich przywożono tu bladolice Angielki o kruchym zdrowiu i wystawiano je na działanie zimnego górskiego powietrza, cudownej wody ze źródła, cream tea oraz całego tego pozostałego jesteśmy na wczasach w tych góralskich lasach opalamy się. Po dawnej świetności pozostało trochę architektury, np. ten hotel:

DSC_0021

Albo ta milusia kafejka, w której można nabyć herbatkę z ciachem; tzn. tak zakładam, bo akurat była zamknięta, co odebrałam jako osobistą zniewagę. W kafei znajduje się również ujście wody źródlanej, którą z powodu jej nadzwyczajnych właściwości leczniczych należy pić tylko po przegotowaniu.

kaffe

DSC_0183

DSC_0188

Alternatywnie można posłużyć się własnym przenośnym kateringiem, wyjątkowo tym razem składającym się również z torebek do herbaty; miły sercu brew należy popijać niespiesznie, ciesząc oko wielką otwartą przestrzenią.

DSC_0074

A potem iść sobie dalej, iść, w stronę słońca, i nawet się trochę zmęczyć, i poczuć takie miłe ogólne zadowolenie, że się zmęczyło, jak również pierwsze objawy kataru.

DSC_0083

Jeszcze zdążyć trzasnąć poniższą fotkę z myślą o panu BD, który zarekomendował miejsce:

DSC_0219

I spadamy do domu.

____________

* Czy ma pani jakieś problemy z wypróżnianiem?

Advertisements

16 uwag do wpisu “niektórym to zawsze pod górę

  1. Maciek z Łodzi

    no to ja mówię te 3 nazwy pod rząd i się nie jąkam :) nagrać mogę i wysłać, tylko jak zabijesz tę księżniczkę to ja bym chciał wiedzieć jakaż ona :)
    fajnie tak tam pochodzić, w Polsce dalej zima – słońca nie ma za grosz i ludzie dostają jebla – włącznie ze mną.
    serdecznie pozdrawiam ;)

  2. kiedy byłem ostatnio w Gloucester miałem wielką ochotę spojrzeć na miasto z góry, ale ostatecznie się nie udało. Pamiętam jednak, że tamtejsze pogórze wydało mi się szalenie malownicze, a już punkt z którego widać niziny: bezcenny. I po angielsku: dostępny inaczej.

      1. hmm… trudno mi odpowiedzieć. Jest tam parę niezłych restauracji, całkiem przyjemne stare miasto… Ale przyznam, że nie zwiedzałem, raczej służbowo byłem.

  3. thomazque

    A kto wchodzi na Beacon najwyzszy 425 npm od strony szlakow przetartych sandalkami leciwych emerytow, podtrzymujacych tradycje o cudownych wlasciwosciach antygastrycznych okolicznych zrodel zrodlanych? Po wzgorzach Malverns lazimy od strony Herefortszer, zaczynajac od degustacji lokalnym napojem dolnej fermentacji unikalnego pubu z widokiem na Black Mountains (pub stanowi sztandarowy zastrzezony landmark jednej niedoszlej narzeczonej), pod warunkiem laskawej pani pogody.
    Nastepnym razem proponuje znalezc zrodlo slynnej Tamizy w szczerym polu, schodzac z pagorkow The Costwolds.
    Jakby co mieszkam gdzies tu niedaleko

    1. Panie kochany, ja jestem prawie emerytką, przynajmniej ode strony kondycyjnej zagadnienia. Poza tym od czegoś trzeba było zacząć. A gdzie konkretniej jest ten sztandarowy niedoszły landmark, bo jestem więcej niż zaintrygowana?

  4. thomazque

    Bycie (ladniej brzmi rzeczownik odczasownikowy: manie) prawie emerytka nie uzasadnia, zwlaszcza w swietle krzywej statystycznej angielskiej, unikania wyzwan w postaci wydeptywania drog powyzej 0,2% stopnia nachylenia, co z zalaczonych do dziennika zdjec kaze przypuszczac ze mam tu do czynienia z osoba wraze hoza do pokonywania czasu i odleglosci, wiec nie zaslanialbym sie tu literalna kondycja (koniec zdania).
    Z drugiej strony rzeczywiscie poczatki nie musza oznaczac optymalnego ujecia rzezby terenu. Przyznam ze skrucha, ze moje pierwsze podejscie pod niebiosa Malvern rowniez potoczyly sie tym samym szlakiem pensjonariuszy emerytur i szkolnych wycieczek.
    Co do rzeczonego pubu, to wystarczy w Great Malvern wjechac na droge B42432 okrazajaca „gory” Malvern i po prawe 900 yardach popatrzyc w prawo za ukrytym pubem. I na Boga nie powolywac sie na mnie pod zadnym pozorem

    1. Niestety, oprócz umiarkowanej kondycji posiadam jeszcze nogę do dupy i tu już choćbym chciała, to wiele nie poradzę. Jestem umiarkowanym wchodzaczem na umiarkowane szczyty, który po każdym umiarkowanym szczycie musi na drugi dzień swoje odcierpieć. Tym niemniej podejrzewam, że zmierzę się jeszcze z Malverns i może nawet ze wskazanym pubem. Jak również z innymi rekomendacjami, które mam nadzieję poczynisz z czasem.. Uwielbiam rekomendacje i zwykle wdrażam; zamierzam rejon Herefordshire poznać tak w ogóle jak i we szczegółach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s