In Bruges

bru

W Bruges (Brugge, Brugia) z całą pewnością nie ma colinówfarrellów, ani trupów u podnóża Wieży z Widokiem. Wiem, bo dokładnie sprawdziłam. Colina dwa razy. Jest za to dużo równie efektownych rzeczy, w tej liczbie Masowy Przemiał Turystów Zagranicznych z Elementami Łupienia, który jest zawsze fascynujący dla obserwatorów z boku, czekoladki, koronki, piwo, frytki, gofry, malarstwo holenderskie, Tintin, Hercules Poirot oraz Tysiące Uliczusiów (z kanałami i bez, oraz z Architekturą). Wszystkiego nie ogarniam. Miasto posiada urok, który nie wali po głowie zaraz po przyjeździe, pozwalając z lekkim zniecierpliwieniem i bez zaangażowania odwalać must-see atrakcje, ale wsącza się w ofiarę powoli, konsekwentnie, zostawiając ją bezradną, w emocjonalnej rozsypce i kompletnie bez chęci wyjazdu.

DSC_0127

To co tam konkretnie mają?

Na ten przykład, kafeje z czekoladą, którą się robi samemu poprzez wrzucenie kawałków czekolady podanych w miseczce do największej w świecie filiżanki z ciepłym mlekiem. W pewnym momencie należy się sprytnie zorientować, że miseczka jest też zrobiona z czekolady i szybciutko wrzucić do mleka, powodując pyszność.

fil

W Brugii mają dobry gust, co widać po eleganckich witrynach sklepowych, które uświadomiły mi, jak bardzo nudne i pozbawione polotu są okna sklepowe w południowej Walii i w Polsce:

DSC_0052

DSC_0096

DSC_0095

DSC_0258

her

DSC_0280

DSC_0251

DSC_0254

Osobną podgrupą wystawowo-okienną tworzą okna domów prywatnych z takimi o, np.

DSC_0230Mają tu mnóstwo kafejek i restauracyjek, wliczając jedną włoską (w podwórzu, na lewo od gniazda łabędziego przy jednym kanale) w której na wegetarian wytrzeszcza się gały, ale która posiada na szczęście przytomnego szefa kuchni, który zmiesza to i owo, to i tamto wydłubi, trochę potego i gotowe. I jeszcze mają tam niesamowicie sprytne filiżanki do herbaty, na które zachorowałam śmiertelnie.

DSC_0062

Mają w Brugii oczywiście rozbudowaną prywatną inicjatywę o charakterze łupieżczym; np. jedną w przebraniu francuskiego (?) muszkietera, próbującą zaciągać turystę do swojego atelier celem wykonania jakiejś bliżej niezidentyfikowanej supakul manipulacji na jego osobie, np. magicznego odchudzenia portfela. Metoda używana do zwabiania ofiar jest taka sama na całym świecie i zaczyna się od ‚skąd jesteś?’ Po czym płynnie przechodzi w wymienianie nazw miejscowości w kraju ofiary, co ma uśpić jej czujność i zapewnić sympatyczną atmosferę, w której łatwiej ofiarę przesunąć w głąb sklepu i zatarasować wyjście spojrzeniem pełnym wyrzutu a’la kot ze Shreka. Koleś muszkieter zaimponował mi jednak; nie tyle tym, że znał 8 miejscowości w Walii, ale tym, że wypowiedział je najzupełniej poprawnie, w odróżnieniu od połowy rdzennych Walijczyków i 98 procent imigrantów. Chla-ne-chli! To się nazywa profesjonalizm, panie. Szapo.

Brugia ma, bien sur, kanały i kanaliki, obsadzone uroczymi zabytkowymi kamieniczkami, wśród których nie znajdzie się chyba dwóch podobnych.

brugge

DSC_0199

Ruch kołowy jest sporadyczny, z wyjątkiem pojazdów dwukołowych i bryczek na kunia. Jak tu z resztą po tych kocich łbach, toż to się człowiekowi wszystkie organy poprzestawiają. Gdyby ktoś się wybierał samochodem, to należy sobie zaparkować na tanim jak barszcz całodobowym parkingu na dworcu centralnym (3,5 euro za dobę) na obrzeżu starówki. Stare miasto jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO i im mniej w nim spalin tym lepiej. Oto proszę bardzo, rynek, na którym colinfarrell dyskutował sobie sympatycznie z rodziną Amerykanów o ich problemie z nadwagą:

b2

DSC_0276

DSC_0100

W Brugii można też spotkać Pana od Lodów, do którego tego właśnie dnia uśmiechnęła się fortuna w postaci wycieczki szkolnej:

luckyday

Najfajniejsze zakątki miasta znajduje się kiedy akurat bezskutecznie szuka się czegoś innego, np. toalety. Strategiczny krzaczek może być umieszczony akurat niedaleko takiego, o, zakątka z magnolią i kamienną drogą krzyżową oraz grobem jakiejś romantycznej pary. Ach, ach,

DSC_0362

Brugia ma jeszcze mnóstwo, mnóstwo innych rzeczy. Muzea, kościoły, knajpki, zabytkowe hospicja;  jest jak sezam, z którym trudno się pożegnać po zaledwie jednym krótkim rzucie okiem do środka.

w2

Wróciłaby, ale pewnie nie wróci. Za mało ma czasu na wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki. Nawet takiej jak ta.

DSC_0089

13 uwag do wpisu “In Bruges

  1. alicia

    potwierdzam ,byłam przelotem w tym cudownym miejscu i wpadłam totalnie na 6 godzin , za mało!!!! muszę tu wrócić , chociażby po to żeby zobaczyć te wszystkie cudowne zakamarki , piękne miejsce a zainspirował mnie film z Colinem

  2. Ja na pamiatke kupilem sobie gofra z bita smietana oraz 3 prawdziwe belgijskie piwa, ktore bezczelnie okazaly sie byc francuskimi.
    PS: Parking przy dworcu naszym przyjacielem jest :)

        1. Jest jeszcze opcja, że Francuzi te fryty ukradli i nazwali po swojemu, bo w mieście widziałam tylko ‚frieten’, bez frencz. I komu wierzyć? Suspens mnie zabija.

  3. Brugia w planach, chociaz na kilka godzin, aby objesc sie pralinkami i goframi… Mmmm…. (To nie byl dobry pomysl czytac i ogladac ten post na glodnego….) A te kubki magisso praktyczne? Juz kiedys o nich czytalam ale na zywo nie widzialam :-)

    1. No właśnie bardzo praktyczne, jak się zaparzy herbatka tyle ile chcesz, to myk kubeczek na drugi boczek (trochę się świruje na początku zanim się człowiek przyzwyczai i przestanie w panice łapać kubek żeby się nie przewrócił) i nie trzeba se zawracać głowy wyciąganiem fusów. No genialne. A do tego jaki fajny nowoczesny dizajn.

      Kilka godzin to za mało. Wiem coś o tym :/

  4. Byłam kilka godzin. Dałam sie złupic na koronkę, za straszliwe pieniądze, którą następnie zostawiłam w kawiarni. Przeszedłszy pieszo (dla oszczędności) na dworzec uświadomiłam sobie brak koronki, po czym wsiadłam w taksówkę, pojechałam do kafejki, odebrałam koronkę od kelnera, wróciłamna dworzec tą sama taksówką i zdążyłam na prociąg do Lueven. Uff. Ale Bruggia piękna.

    1. Tak tworza się legendy i najlepsze wpisy blogowe. A ja nie kupiłam koronki bo przeanalizowałam sprawę dogłębnie i wyszło mi, że nie wiedziałabym co z nia właściwie potem zrobić i pałętałaby się wszędzie aż musiałabym ja niechcacy oblać sokiem z buraków i z czyst(sz)ym sumieniem wyrzucić. A Twoja gdzie się obecnie podziewa?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s