o walijskiej wiośnie

DSC_0010

Na pewno zastanawiasz się czasem, co można robić w typowy wiosenny dzień w Walii? No więc można np. tak jak dzisiaj stać w kąciku pod daszkiem na stacji kolejowej, obserwując jak wichura przygina drzewa do ziemi, a deszcz wybija dziury w betonowym peronie. Ogrzewać zimne ręce kolejową moccką najdroższą na świecie, ale za to rewelacyjną (i co czwartą za darmo, jak dobrze przyflirtować z panem kawowym). Złośliwie chichotać w kaptur patrząc, jak zawiadowca walczy z parasolem i polega, zapada się w sobie, wychodzi na pozycję i odprawia żelaznego mustanga do stolycy; po czym – nomen omen – rozpada się  na zmokłe atomy.

DSC_0062

Ale czasem mamy szczęście, i nastaje nieprzeciętny walijski wiosenny dzień. Wtedy można np. pójść na spacer drogą oddaloną o 4 min jazdy od domu, o istnieniu której nie miało się pojęcia; po jednej stronie drogi będą malownicze pagórki Llynfi Valley, a po drugiej w oddali będzie błyszczeć tafla kanału bristolskiego. Nad głową zaśpiewają skowrony; słońce delikatnie ogrzeje blade twarze; tu i ówdzie zblazowanym spojrzeniem obdarzy nas owca. Będzie tak, jakby się nagle przenieść zupełnie gdzieś indziej, np. na wakacje. Np. w Beskidy.

DSC_0045

DSC_0042

Zasadniczo spacer poleca się ludziom mieszkającym w Walii południowej w promieniu rażenia miasteczka Maesteg, skupiska ludzi o niemożliwym akcencie. Trzeba się wdrapać samochodem do wsi o przyjaznej obcokrajowcu nazwie Ffordd-Y-Gyffraith, zaparkować i puścić się w boczną dróżkę wiodącą do innej, bardzo przyjemnej wsi Llangynwyd, posiadaczki przestarego pubu ze strzechą i okazałego cmentarza. Droga zajmuje ze 2-3 godziny w jedną stronę, zależy, jak szybko chodzisz, i czy potrafisz poprzestać na niewielkiej ale starannie wyselekcjonowanej kolekcji fotoujęć, czy raczej musisz trzaskać do upadłego każdy metr drogi, jak ja. Okolice Maesteg są ogólnie bardzo malownicze, chociaż niedoceniane przez ludność tubylczą, która jak już spaceruje, to najczęściej do Booze Bargains.

DSC_0055

We wsi o przyjaznej obcokrajowcu nazwie Ffordd-Y-Gyffraith można również wypatrzeć takie bezpańskie chatki, które chciałoby się od razu skolonizować, zwłaszcza, że są otoczone przez wzgórza, pola, drzewa, kfiatki, przestrzeń i ciszę.

DSC_0101

W sumie, to zachęcam do spacerów raczej bez sensu, bo taki nieprzeciętny wiosenny dzień się już nie powtórzy. Poprzedni weekend wyczerpał dwuletni limit ładnej pogody.

DSC_0086

Jakby ktoś mimo wszystko chciał się wybrać, to proszę bardzo, prowizoryczna mapka okolicy dzięki nieświadomej uprzejmości google:

sp

Ja tymczasem dziękuję za uwagę i zapraszam na przerwę.

prz

4 uwagi do wpisu “o walijskiej wiośnie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s