jesienne liście, żelazne mosty

DSC_0046

Jest takie miasteczko w Anglii, w hrabstwie Shropshire (West Midlands), które nazywa się Ironbridge. Znane jest głównie z wynalezienia wielkiej rewolucji przemysłowej. Tak przynajmniej przechwala się lokalna informacja turystyczna; inne źródła wspominają o miasteczku tylko jako jednym z wielu ognisk zapalnych rewolucji. W każdym razie, gdziekolwiek ognia nie rozpalono, woda wrzała również w Ironbridge. Rewolucja wynalazła tanie sposoby wytwarzania żelaza, zamieniła produkcję ręczną na maszynową, i położyła podwaliny pod zmorę naszych czasów: agresywny kapitalizm oparty na redukcji kosztów i maksymalizacji zysków. Symbolem narodzin nowej ery był most, od którego pochodzi nazwa miejscowości. Pierwszy na świecie most zbudowany z żelaza. Oddany do użytku w 1781 do dziś zachwyca elegancką linią rozciągniętą w łuk ponad rzeką Severn. W tamtych czasach to było wydarzenie o randze pierwszego lotu w kosmos lub wynalezienia grillowanego camembertu. No co, każdy ma swoje priorytety. Świat na moment osłupiał w zachwycie, po czym rzucił się w wir obłąkanego wyścigu o prymat w postępie technicznym.

DSC_0037

Ironbridge miało swój okres wiktoriańskiej prosperity a potem, w okolicach połowy XX wieku, swój okres upadku. Z postindustrialnego marazmu wyrwało je UNESCO, obejmując most i okolicę swoim patronatem jako część światowego dziedzictwa kulturalnego. Co oczywiście przyciągnęło w te okolice masową turystykę, wydajnie podnosząc poziom życia mieszkańców, thank you very much.

aa

DSC_0065

Spacerując po Ironbridge i przyległych wioskach, w których przyjemna dla oka architektura miesza się z pozostałościami po industrialu, można niemal przenieść się w czasie. Zwłaszcza teraz, jesienią, kiedy opadłe liście i dym z domowych kominków pięknie współtworzą atmosferę świata, który już dawno przeminął.

DSC_0094

Od razu uprzedzam: pół dnia to za mało na Ironbridge. W okolicy jest chyba ze sześć różnych muzeów, a na dokładkę ‚wiktoriańskie miasteczko’ w którym panie noszą długie kiece i kapelusze ze wstążkamy, a panowie cylindery. Wszystkie muzea są płatne; ale samo włóczenie się po mieście i okolicy, most oraz park and ride są za darmo. W trakcie włóczenia się można się np. napatoczyć na nietypowy cmentarzyk quarków, na którym chowają każdego, niezależnie od religii, poglądów czy stosunku do serów pleśniowych; trzeba tylko wyrazić życzenie, i stajemy się małą tabliczką pod płotem. I już.

DSC_0120

A wszystkie  chodniki w Ironbridge mają żelazne krawędzie, co jest bardzo unikalne i fajne i lubimy.

DSC_0021

To chyba tyle. Jeszcze mapek orientacyjny dzięki uprzejmości google i Oficjalna strona Ironbridge.

mapek

Na koniec jeszcze chciałam powiedzieć, że jakby ktoś chciał się nauczyć prowadzenia koparek przedsiębiernych lub zbierakowych, albo nawet chwytakowych, to służę pomocą. Niedawno skończyłam tłumaczenie stu pytań i odpowiedzi odnośnie bhp na budowie; jeśli kiedykolwiek będę chciała popełnić jakąś zbrodnię to spokojnie mogę, bo pokutę już odbyłam.  Mimo wszystko, wciąż uwielbiam tą robotę.

DSC_0138

5 uwag do wpisu “jesienne liście, żelazne mosty

  1. Ha, robota tlumacza fajna jest, ale fakt, zdarzaja sie kwiatki. Ja np. nie lubilam kiedy musialam wymyslac jakies nowe slowo, ktore jeszcze w jez. polskim nie funkcjonowalo: mialo sie jak w banku niezadowolenie i pretensje, bo przeciez szkola falenicka i otwocka sa nie do pogodzenia a ze panie, no nie mam dyplomow lingwistyczno-polonistycznych to oh oh :)

    A ta rewolucja to ciekawa sprawa: Szkoci zdaje sie twierdza ze u nich sie zaczela :)
    No ale wiadomo, sukces ma wielu ojcow :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s