jadą wozy kolorowe taborami

DSC_0040n

Wczoraj wieczorem przy plaży w P. zaparkował sobie tabor irlandzkich Cyganów (Irish Travellers). Tabor był niewielki i składał się z czterech ubożuchnych wozów mieszkalnych marki Najnowszy Mercedes. I musiałam przecierać oczy ze zdumienia na widok grupki cygańskich dzieciaków, które – zamiast siedzieć przy plejstejszyn nabywając pracowicie skoliozy i tracąc wzrok, jak ich niecygańscy rówieśnicy – skakały kolektywnie przez skakankę, krzyczac i śmiejąc bez najmniejszych oznak bycia opóźnionymi w rozwoju społecznym. Nie sądziłam, że w dzisiejszych czasach wciąż jeszcze możliwe jest takie radosne vintage dzieciństwo.

httpwwwdzidziekpl[dzidziek.pl]

Travellers to bardzo zamknięta społeczność, która z dzisiejszego nowoczesnego świata wybiera sobie tylko to, co chce, na co dzień żyjąc po swojemu. Szczęściarze, poniekąd. Przypomniało mi się, jak kiedyś wybrałam się w podroż po Słowenii, kraju, o którym 10 lat temu mało kto w Polsce cokolwiek wiedział (nawiasem mówiąc cudo, polecam); zajeżdżamy na pole namiotowe, triumfalnie rozstawiamy namiot i orientujemy się, że jesteśmy w samym środku wielkiego cygańskiego taboru. Z.. Zielonej Góry.

Najpierw oczywiście odezwał się stereotyp: kurde, no, Cyganie, co teraz, przecież nie wypada się po prostu chamsko ewakuować.. a potem popatrzyłam na swój połatany namiot, i na ich rezydencje z satelitami na dachach i uśmiałam się z siebie wewnętrznie. Cyganie najpierw przyglądali sie nam z dystansu, ale jak się okazało, że też jesteśmy z Polski zrobili się bardzo przyjaźni. Zapewnili, że będą mieli na oku nasz namiot jak pojedziemy zwiedzać (yy, tego…), pozwolili (do pewnego wyczuwalnego stopnia) podpatrywać swoje zwykle strzeżone przed obcymi życie, a na koniec jeszcze podzielili się z nami jedzeniem. Chyba docenili brak uprzedzeń na naszych twarzach. Te kilka dni było bezcennym doświadczeniem.

Cygańska hierarchia rodzinna i społeczna nie zgrywa się kompletnie z moją. Świat cygańskich kobiet to coś, co jest mi tak obce jak radykalny islam. ‚Dzień kobiet’ wyglądał tak: rano robiły facetom śniadanie; potem faceci się ulatniali robić szemrane interesy z miejscowymi, a one jadły, sprzątały, prały i zaczynały gotować obiad. Faceci wracali, papu, i znowu znikali na resztę dnia, kobiety sprzątały, prały i zabierały się za kolację. Po kolacji nagle wszędzie było jeszcze więcej Cyganów, ognisko, skrzypce, roześmiane dzieciaki, śpiew. Jeden młody Cygan zbyt intensywnie przyglądał się moim szortom; został opieprzony przez biuściastą matronę i więcej go nie widziałam; pojawił się za to lekko wyczuwalny dystans ze strony kobiet. Młoda dziewczyna (może 13 lat) powiedziała mi, że nie umie czytać ani pisać i zapytała, czy mąż pozwala mi chodzić do szkoły. Dostała opieprz od tej samej matrony i jej też już więcej nie widziałam. Poczułam się jak wichrzyciel. Zwykle jestem w większościach: narodowych, blondynek, wyznawców startreka, i nie muszę sobie zawracać głowy tym, jak to jest być poza nawiasem; wtedy po raz pierwszy poczułam się jak outsider.

Wracając do Irish Travellers. Z tego co wiem, są oni rdzennymi mieszkańcami Irlandii, których nic oprócz stylu życia nie łączy z Romami z południowej Europy, znanymi głównie z żebrania, złodziejstwa i biedy. Wymykają się ‚normalnym’ strukturom społecznym, prawnym i podatkowym. Żyją jakby na marginesie  społeczeństwa, często przez to społeczeństwo odrzucani z powodu mniej lub bardziej zasłużonej reputacji. ‚Niestety’, w odróżnieniu od niewygodnych Romów nie można się ich ‚pozbyć’, bo są przecież u siebie.

Rewelacyjnym travellerem jest Ani pieszczoszek Brad Pitt w Snatch – tu można zmierzyć się z jego akcentem, ostrzegam, rzecz jest dla zaawansowanych, powodzenia. A to dobra seria dokumentów o społeczności travellerów:My big fat Gypsy wedding’ z Channel 4. Jakby ktoś miał jakieś doświadczenia w temacie (tu zwłaszcza oczko do dziewczyn z Irlandii), to proszę nie być nieśmiałym.

A w ogóle, to wczoraj był wyjątkowo piękny dzień, chyba z litości nade mną. W taki dzień można siedzieć na skałach dzikiej plaży w St Donat’s, o której mało kto słyszał, mrużyć oczy w słońcu i pić herbatę; z powyższych ulubionych czynności tworząc jedną, najulubieńszą. Tegoroczny Listopad w Walii był cudny i wyglądał tak:

mmm
Klify też ładne, nie?

14 uwag do wpisu “jadą wozy kolorowe taborami

      1. aaaa bo jak nie christmas shopping to catching up with the girls albo teatr. Nie ma panie kiedy siasc do klawiatury wieczorem. Moja PA zadzwoni do Twojej PA i umowi nas na chyba jutro wieczor. :)

          1. ostrzegam że nie będę się bawić w PC!
            Zgadza się, Travellersi to rdzenni mieszkańcy Irlandii którzy po prostu wybrali taki styl życia – stanowią około pół procenta ludności. I nikt nie mówi o nich „Gypsy” – BBC sobie może ich tak nazwała ale tu nikt o nich tak nie mówi bo oni nie są Cyganami. Nie cieszą się dobrą reputacją, są źle wykształceni, nie pracują, większość nie potrafi czytać i pisać. Mieszkają w caravanach, czasem się nimi przemieszczają lub też po prostu gdzieś koczują. Część z nich osiadła w domach i mówi się wtedy o nich „settled Travellers”. Kiedyś mówiono o nich „Tinkers” ale nie jest to dziś już PC. A najbardziej obraźliwe jest „knackers”
            A i mają konie…i jeżdżą na oklep na nich po mieście albo takimi wózkami/rydwanami, o tak jak tu gdy zrobili sobie wyścigi na obwodnicy (Traveller vs jakiś Rosjanin)

            http://mikasia.wordpress.com/2012/05/08/wyscigi-konne-na-obwodnicy/

            Najpopularniejszy ostatnio Traveller to John Joe http://alturl.com/vz2sm

            1. Mam mieszane odczucia co do zjawiska, przy czym od razu powiem, że nie mam zbyt wielu bezpośrednich doświadczeń z Gypsies (nazwijmy ich tak umownie dla uproszczenia) a moja wiedza płynie głównie z mediów, czyli jest pewnie niesamowicie powierzchowna. Z jednej strony tak, wszystkie te negatywne zjawiska, które opisujesz oczywiście mają miejsce.. z drugiej strony, czy mamy prawo potępiać ich styl życia, tylko dlatego, że nam się nie podoba, nie zgadza się z naszą ‚cywilizacją’? Z trzeciej, niektórzy twierdzą, że Gypsies (nie ci zamożni, oczywiście) żerują na tej naszej ‚cywilizacji’ jak pasożyty nie dając nic w zamian, nic, oprócz zniszczenia… nie wiem, nie mam pojęcia jaka jest prawda, ale temat mnie interesuje, zwłaszcza, że wygląda na to, że zaczyna być problemem w Europie; ciekawa jestem, co z tego wyniknie.

              1. na temat Gypsies się nie wypowiem bo nie znam tego tematu za bardzo. Jesli chodzi o travellersów to nie są oni problemem Europy a jedynie Irlandii i może troszkę UK. Nikt w Eire nie demonizuje i nie stwierdza, że oni „żerują na naszej cywilizacji”. Ot. ludziom się nie podoba że nie pracują, nie tworzą a ciagną od państwa. Sam styl życia może dziwi, może smieszy ale nie przeszkadza – to bardziej taka egzotyka. W Irlandii pochłoniętej recesją i kryzysem wszyscy którzy ciągną od państwa, (nie tylko Travellersi) kłują w oczy i zwyczajnie przeszkadzają.

  1. uwielbiam snatch! :-) i bez napisów rozumiem mniej więcej tyle co turkish :-) a klify w st donat wyglądają zupełnie tak samo jak w southerndown :-)

    1. Bo to praktycznie za rogiem. Bradowe ‚d’u like dags?’ jest jednym z moich cytatow-pieszczoszkow, uzywam na codzien, prawie, prawie z tym samym akcentem. Snatch to dla mnie absolutna klasyka, legenda. Poza wszystkim innym, mam slabosc do Cockney:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s