był sobie król

DSC_0004

Dawno, dawno temu był sobie król. Król jaki był, każdy widzi.

DSC_0017

Król nazywał się Jerzy 4 i był oczytany oraz chorobliwie otyły, przez co nie lubiła go zaimportowana z Brunszwiku żona, też oczytana. Z panią, która go lubiła, nie pozwolił królowi ożenić się Obowiązek Dynastyczny. Walczył więc biedaczek z goryczą klęski małżeńskiej przy pomocy czekolady, drogich gadżetów, imprezek, przyjaciółek, wina a także najlepszych wytworów światowej haute cuisine przygotowywanych przez najdroższych na świecie szefów w najnowocześniejszej na świecie kuchni.

Najnowocześniejsza kuchnia mieściła się w Royal Pavilion w Brighton, nadmorskim kurorcie na południu Anglii. Pavilion był ukochanym pieszczoszkiem króla, i ładował on w niego obsceniczne wręcz pieniądze z kieszeni podatnika. Pavilion jest zupełnie nie z angielskiej bajki: z zewnątrz przypomina egzotyczny pałac hinduski, w środku dominują Chiny. Dużo tam wielgaśnych złotych smoków, wielotonowych kryształowych żyrandoli i łóżek z kolumnami. Mnie osobiście najbardziej zainteresował prywatny wychodek królowej Wiktorii, z którego korzystała w trakcie sporadycznych wizyt w Pavilionie. Normalnie, czujesz, stoi sobie porcelanowa muszla, na której kiedyś siadała Jej Królewska Tyłkowatość, i nawet można dotknąć, jakby ktoś odczuwał potrzebę. W dodatku muszla została umiejscowiona dokładnie na przeciwko kominka, co zrozumiałe jest i jako kobieta pałamy entuzjazmem dla takiego rozwiązania.

DSC_0011

Poza muszlą królowej niewiele można dotknąć w Royal Pavilionie, i pomimo całego jego splendoru wizyta pozostawia lekki niedosyt, zwłaszcza, że bilet wstępu nie należy do tanich. W dodatku w środku nie wolno robić zdjęć. A poza tym, ja tam nie jestem jakąś zacietrzewioną socjalistką, ale fakt, że ktoś wyrzucał obłąkańcze pieniądze na 36-daniowe obiadki na złotych talerzach kiedy za rogiem ludzie umierali z głodu zawsze zostawia mnie w lekkim niesmaku. Moja niechęć do tzw. ‚wyższych sfer’ nie jest oczywiście w najmniejszym stopniu związana z faktem, że ja się w wyższej sferze nie urodziłam. Nie, nie, taka hipokrytka to my nie jesteśmy, tzn. tak zakładam.

Po śmierci Jerzego 4 Pavilion sobie stopniowo podupadał, aż przejęło go miasto Brighton. W czasie pierwszej wojny światowej budynek pełnił funkcję szpitala wojskowego, w którym do zdrowia dochodzili głównie Hindusi walczący w szeregach armii imperialnej. Propaganda wojenna bardzo lubiła wykorzystywać ten fakt; patrzcie wszyscy, jacy jesteśmy mili dla naszych kolonialnych niewolników, ups, pardon, przyjaciół, poświęcających swe zdrowie i życie dla obrony naszych interesów. Fota pochodzi ze zbiorów British Library w Londynie.

The_Dome_Hospital_Brighton,_showing_some_of_the_689_beds_in_the_whole_hospital_(Photo_24-1)

A jeszcze względem króla; kronikarze twierdzą, że przez śmiercią był już tak dobrze odżywiony, że mógł przemieszczać się wyłącznie w fotelu na kółkach. Ale żeby nie było, że jestem tak całkiem rozrzutnemu królu nieżyczliwa: podobno oprócz wrednej żony do królewskiej wagi przyczyniały się również rozliczne a uciążliwe choroby.

Czyli tak: Royal Pavilion odwiedzić można, ale bez presji. Być może byłabym bardziej entuzjastyczna w swojej recenzji, gdyby podczas mojej wizyty w Brighton nie następowała właśnie pogodowa sodoma i gomora. W związku z tym nie było nawet sensu wychylać nosa z samochodu celem zwiedzenia miasta, czy pchać się do morza. Którego odrobinę można dojrzeć na zdjęciu poniżej, przy pewnym wysiłku.

DSC_0022

Mój entuzjazm byłby również większy, gdyby parkingi w Brighton nie były tak skandalicznie drogie. 8f za dwie godziny. Obawiam się, że moja opona już tam więcej nie postanie.

Więcej info o Pavilionie z cenami wstępu itp.

21 uwag do wpisu “był sobie król

    1. Szczerze mówiąc, droższego niż ten jeszcze nie spotkałam, rekordzista jak do tej pory, ale nie mam złudzeń, że gdzieś na pewno istnieje.. :)

      1. No to wychodzi cos 6.5 USD/h?
        Ueeeeeee to spoko wodza luz i blues. Nie takie sie placilo w San Francisco. Oraz na Manhattanie.
        Chociaz w obu tych wypadkach przyznac trzeba, ze to coskolwiek uzasadnione – miejsca ni ma, jakby parking byl tani to juz widze, co by sie wyrabialo…

        W SFO to w ogole – ludzie odnajmuja „miejsce parkingowe” w postaci wlasnego podjazdu pod chalupa za 400-600 USD/mies….

            1. Agnieszka

              No fakt, nie popatrzyłam dobrze. Za dwie godz. 8 funtów. Ale jak się ma Brighton do Manhattanu… Pod względem zatłoczenia jak i atrakcyjności. Ech. Pozdrawiam.

  1. Irqa

    Byłam w Brajton dwa razy za pierwszym razem mi sie nie podobało, za drugim jeszcze bardziej ;) Było ciepło, słonecznie, pełno luda i strasznie drogo a jakby tego było mało trafiłam na demonstracje, kordon przyjaznych policjantów i zamknięte ulice. Moze to wszystko spowodowało ze nie lubię tego miasteczka. Osobiście wole Eastburne moze nie maja hindusko-chińskiego pavilonu ale za to jakie piękne klify i ile przestrzeni do chodzenia :)

  2. Ten jakże egzotyczny pawilonopałacyk pierwszy raz zobaczyłam jako motyw na makatkę w jednym z brytyjskich magazynów dla hafciarek. Wtedy nie było wow, teraz też nie będzie. Ale patent z klozetem i kominkiem musze sprzedac małżonkowi, niech się nad tym pogłowi pan architekt :P Mnie kiedyś rozbawił sedes księżnej Daisy w zamku w Pszczynie – gustownie ukryty w fotelu ;) Był to właśnie wynalazek angielski :)

    1. Zawsze mnie nurtuje, jak takie bladolice wyfiokowane arystokratki podchodziły do tych spraw, np. czy istniały specjalne pokojówki do podcierania, i jak to wyglądało z technicznego punktu widzenia przy osiemnastu warstwach sukien.. Ciekawe, czy istnieją jakieś źródła historyczne :)

      1. Hmm, na pewno miały sztab służby do pomocy ;) Nie tylko one… Taka Marilyn Monroe też potrzebowała pomocy w tych sprawach, bo na przyjęcia wkładała suknie, które były zszywane na niej. Gdy chciała siusiu, ktoś musiał ją rozpruć ;)

  3. już dawno zauważyłem u koleżanki wielką słabość do brytyjskiego kiczu nadmorskiego, a teraz jeszcze do złośliwa… ekhm… „niechęć” (?) do, prawda, ten tego, wyższych sfer… :)

    1. To wynika z tego, że tak naprawdę sama jestem sferą wyższą. Nie ma co się zapierać, fakty są faktami. W Walii 175cm nie zdarza się często.

    1. Podobno przed ślubem widziała tylko portret. A potem to już pewnie było za późno na zmianę zdania. Wojnę by jeszcze wywołała, albo co..

    1. No, ale jednak z portalu randkowego nie wskakuje się prosto przed ołtarz, zwykle jednak osoby spotykają się w realu zanim podejmą jakieś drastyczne kroki.
      Dobra partia, niedobra, zależy czego się szuka :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s