breaking news

DSC_0386

A co tam panie w Brytanii? Zanosi się od deszczu.

Poza tym w Anglii aresztowali pana za próbę seksu z owcą. Nie tylko aresztowali, ale jeszcze podali w gazecie jak się nazywa i że został zatrzymany na łące z gaciami wokół kostek. I że z owcą, bo krowa podobno nie okazała entuzjazmu. Przysięgam, w gazecie.

Walor kulturalno-oświatowy dzisiejszego wpisu: do słownika użytecznej angielszczyzny dorzucamy entuzjastycznie słówko sheepshagger. Jak coś, to znaczenie mogę zapodać mailem.

W tej samej gazecie napisali, że książę Karol popiera inicjatywę postulującą serwowanie zdrowszych posiłków w szpitalach; swoje poparcie uzasadnia tym, że walka z zatwardzeniem u pacjentów kosztuje szpitale tryliardy rocznie. A mówią, że z arystokracji nie ma żadnego pożytku.

W lokalnej społeczności też barwnie. Ostatnio pan D. podzielil sie ze mna informacja, ze pobili go uzbrojeni w proce policjanci i zostawili na mrozie bez okularów. Pan D. jest ogolnie trochę nerwowy.

Tymczasem ja poszłam sobie na spacer do rezerwatu Za Rogiem – i tu nastąpił, oczywiście, przewidywalny ciąg katastrof.  W kryjówce od ptaszorów przyczepił się do mnie Dzieciok; kazał mi wypatrywać  kaczki z czupkiem i kjujika,  a w międzyczasie zwinął mi pół mandrynki. Nie chciałam się awanturować, bo Dzieciok nie miał ajfona, więc najwyraźniej nienormalny jakiś. Potem lało, więc musiałam się schronić w Visitor Centre, gdzie obsługa kafei wykorzystała moment mojej slabosci i przemocą wcisnęła mi do gardła słodką bułeczkę z rodzynkami i masełkiem 1890 kcal. Ostatecznie po co mi to odchudzanie, i tak już jestem wiekowa.  Potem wyrżnęłam na mokrej ścieżce antypoślizgowej przez las i zczezło mi kolano.

Wróciłam do domu w znakomitym nastroju. Polecam.

feelgood

I jeszcze zaczął się trzeci sezon Stelli. To lubimy. Zwiastunik; poleca się zwrócić szczególną uwagę na niepowtarzalny akcent z Welsh Valleys. (Szeptem, drobnym drukiem) a ja wiem jak to oglądać i nie płacić za Sky (wink, wink), tzn. słyszałam, że są tacy co tak robią, i to jest bardzo brzydko, bardzo, fe, odradzam stanowczo.

Cmok.

Advertisements

23 uwagi do wpisu “breaking news

  1. Piotr

    „sheepshagger” doprowadziło mnie do głupawki.
    A co do zatwardzenia pacjentów w szpitalach to ja od zawsze uważam, że to po tej galaretce i puddingu, który serwują na każdym rogu. Oni chyba robią ten pudding z cementu.

    1. Nigdy jeszcze nie byłam tutaj w szpitalu, muszę się zdać na Twoją ekspertyzę; osobiście za wiele gastrokatastrof winię ten ich parszywy ‚chleb’ :/

  2. A ja wyznam Ci w tajemnicy, że lubię księcia Karola, za jego inteligencję I dystans do siebie. Co nie zmienia faktu, że breaking news o zatwardzeniach i Twoja konkluzja o pożytkach z arystokracji rozbabiły mnie bardziej niż sheepshagger :)
    Wczoraj miałam dwóch małych gości w domu. Pozbawili mnie całego zapasu świeżo zakupionych ‚konferencyjnych’ gruszek, podkradając je metodycznie z jadalni, gdy ja zajęta byłam ważną konwersacją z ich mama. Także … łączę się w bólu :)

    1. Ja w sumie nic do niego nie mam, chociaż generalnie nie podoba mi się idea bycia uprzywilejowanym poprzez urodzenie, ale to pewnie z zazdrości :)

  3. to powiem Ci w tajemnicy, że w Irlandii „sheepshaggers” mówi się o Walijczykach. Ale też o Szkotach. Oraz o samych Irlandczykach też, o tych z Kerry i Donegal. :)
    A w tym szpitalu to owsianki na śniadanie nie zalecił książę? Podobno wszyscy w rodzinnie królewskiej znają zalety owsianki i weetabix ;)

    1. Czekałam, czy ktoś to powie..:)

      Swoją drogą, ciekawe, jak te stereotypy się przemieszczają w zależności od tego, gdzie kto mieszka. Według kawałów opowiadanych w Walii, Szkot jest tradycyjnie skąpy, Anglik nadęty a Irlandczyk ubogi na rozumie. Walijczycy za to są oczywiście mądrzy i sprytni, i nie ma prawie nic o owcach. Raz tylko usłyszałam w telewizji następujący dowcip:
      – how do you call a sheep attached to the lampost in Cardiff?
      – ‚leasure centre’..
      Nikt się nie obraził, pewnie dlatego, że dowcip opowiedział Walijczyk ;)

      1. to pierwszy dowcip jaki w ogóle usłyszałem kiedy sprowadziłem się do jukeja! :-) wiesz, u nas na pograniczu, tego, stosunki angielsko-walijskie są dość fragile ;-)

  4. Warto sięgać po lokalna prasę, człowiek się dowie tylu ciekawych rzeczy :) A tak w ogóle to post mi się bardzo podoba, bo mi się podoba, jak ktoś ma tak giętki język, co wypowie wszystko, co pomyśli głowa. I ta głowa też mi się podoba.

  5. Hmmm, no tego, będąc jednym z Yorkis (czyli mieszkańców Yorkshire) jak nas nazywają, słowko to było jednym z pierwszych, których nas nauczono. Ze jak ktoś spoza Yorkshire tak do nas mówi to w łeb pani kochana mu walnąć, bo znaczy że obraża :-)

  6. E, w Polsce też by się takich znalazło. W Małopolsce. Dobra, wszędzie się takich może znaleźć, gdzie górzyście i owce są. Chociaż w Małopolsce to chyba prędzej kozy… Dobra, niebezpieczny temat :)

  7. Uśmiałam się jak zwykle, bardzo fajny post. Po prasę nie sięgam, wiadomości też nie oglądam zbyt często więc chociaż od Cebie dowiem się co w rawie piszczy :)

    1. O! A można coś wygrać?? Przydałaby mi się suszarka do bielizny. Dla takiej suszarki jestem skłonna całkowicie się wewnętrznie obnażyć.

      1. no niestety to odznaczenie bez nagród ;) ileż takich w życiu dostajemy ;)
        ale jak masz ochotę na konkurs z nagrodami to faktycznie już pod koniec tygodnia pojawi się taki pierwszy na moim blogu :) nie będzie to niestety nic dla ciała ale coś dla ducha ;)

  8. warsztatmedialny

    Budzi się baca nad ranem, przeciąga się z błogością i woła
    – Ej, owiecko, cobyś ty jesce gotować umiała!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s