gangstababcie i wartość tradycji

DSC_0043Mam alergię na tzw. tradycyjną wioskę, tradycyjny sklep, autentyczny folklor i te wszystkie inne sponsorowane atrakcje turystyczne. Zazwyczaj omijam takie miejsca szerokim łukiem, ale czasem wdepnę gdzieś z socjologicznej ciekawości, ot, żeby sobie popatrzeć jak doją turystę w różnych częściach świata. Wszędzie jest podobnie: miejsce jest w miarę atrakcyjne wizualnie, podkolorowane umiejętnie tu i ówdzie, a jedynym celem jego istnienia jest wciskanie ludziom kosztownych dupereli, które nie są im do niczego potrzebne. W najbardziej tradycyjnej greckiej wiosce na Krecie, Kritsie, natychmiast oplata człowieka dobrze zorganizowana siatka gangstababć, od których niejeden wytrawny komiwojażer mógłby się uczyć technik marketingowych. Ja jestem naprawdę trudnym do oskubania klientem, ale takiego twardego przeciwnika jak babcia z Kritsy jeszcze w życiu nie spotkałam.

Kochaniuteńka, wyglądasz zupełnie jak moja wnusia! mówi babcia o ciemnooliwkowym kolorze skóry wejdź do mojego sklepu, proszę, proszę, rozpływa się w siwiutkim uśmiechu, no normalnie do serca przytul psa, weź na kolana kota, nie kupować, tylko popatrzeć, jakie ładne robię te takie, tylko popatrzeć, no chodź chodź, babcia płynnie przechodzi do fazy drugiej i profesjonalnie kuśtykając ginie w ciemnych czeluściach sklepu z tradycyjną lokalną koronką. Głupio mi jakoś tak kompletnie ją zignorować. To może wejdę. Żeby nie było, że burak. Oczywiście mam wszystko pod kontrolą i zaraz się przekona, że nie ze mną te numery. Babcia rozpływa się w babcinowatości i płynnym ruchem strongmana wywala na stół 600 obrusów w drzewka oliwne, po czym pyta słodziutko skąd jestem. Z Walii, mówię bez wdawania się w szczegóły, bo to ich zawsze konfunduje i zwykle pozwala błyskawicznie dać dyla. Ale grecka babcia jest przygotowana na każdą okoliczność: Walia, Ingland, ładnie, ładnie, to dobrze, że nie jesteś z Niemiec, Niemcom nie sprzedaję z powodu wojny. Widzisz ten obrusik za 40 euro? Dam ci za 20. Niemcu bym nie dała. No zobacz jaki przepiękny, sama z Chin zaimportowałam, tzn. sama utkałam, 50 lat tkałam. Patrz, tu jestem na zdjęciu jak tkam, zobacz jaka byłam piękna i młoda, a dzisiaj zobacz jaki mam artretyzm w palcach, o! Widzisz?! To co, dycha? Co, za dychę nie weźmiesz?! Babcia jest wyraźnie zraniona. Jest poważnie, dogłębnie zraniona. Rana, którą jej zadałam, przebiła na wylot ją i wszystkie dzieci w rodzinie, zwłaszcza te, które się nigdy nie narodzą z powodu ubóstwa, do którego właśnie haniebnie przyłożyłam rękę. Kot ze Shreka wymięka; uginają mi się kolana, pot występuje na czoło, boże, wezmę ten cholerny obrus, bo normalnie no pasaran, trauma na resztę życia..

W tym dramatycznym momencie do sklepu wchodzi grupa turystów. Babcia natychmiast o mnie zapomina i rzuca się ze zwinnością pumy w kierunku znacznie bardziej perspektywicznej ofiary. Morgen, morgen, dochodzi do moich uszu, nur cfancyś euroz.. Odzyskuję władzę w nogach i błyskawicznie wypadam na zalaną słońcem ulicę. Ufff. Ale hardkor. Dziesięć minut później obserwuję z kafei na sąsiedniej ulicy jak Niemcy wytaczają się niepewnym krokiem ze sklepu gangstababci i z konfuzją przyglądają się siatom z obrusami w swoich dłoniach.

Mówię, no pasaran.  Czarna magia, pani.

DSC_0047


19 uwag do wpisu “gangstababcie i wartość tradycji

  1. Jedna taka babcia na Peloponezie chciala nas oszukać na pomarańczach, ale przekombinowała i dodała nam więcej pomarańczy i wydała więcej reszty. Zapłaciliśmy więc grosze za wór pomarańczy, smaku których nie zapomnę do końca życia. Super tekst Aniu.

    1. Te babcie są szalenie niebezpieczne. Jestem pewna, że moja w następnej kolejności wyciągnęłaby zza lady uzi. Tak, sok z takich pomarańczy to jedno z moich najczulszych wspomnień z południa, i znowu się rozkminiłam.. :)

  2. Znam, i dlatego przechodze na druga strone ulicy jak widze takie sklepy….w panstwach arabskich nie przezylabym – albo poszla z torbami. Wystarczylo mi przejscie sie po paru sukach…od tych gangstababc podejrzewam zwiewalabym juz widzac je z odleglosci 100 metrow :)))
    Ah, nie ma to jak zakupy przez Internet :)))

    1. Ja nie wiem, kto te babcie wymyślił, ale to był genialny chłyt meterkingowy. Zdecydowanie trudniej posłać do diabła taką malutką staruszeczkę niż 20-letniego kolesia. Dżinies :)

      1. No tu bym dyskutowala. Babcia babcia ale…kiedy zasię jeszcze młodsza bywalam, a taki dwudziestoparolatek błysnął okiem, i te rzeczy… to wiesz…:->>

        Ja jednak będę się trzymać zakupów przez Internet…

  3. Świetny tekst jak zawsze. Zawód też świetny. Kto wie, może na jakąś praktykę do gangstababci się zapiszę. Póki co popraktykuję wyłudzanie… na mężu ;)
    Mnie zawsze tego typu handelek kusił… w dzieciństwie chciałam być księdzem ;)

  4. Ha, ha, zazwyczaj też jestem odporna, uciekałam hiszpańskim cwaniakom, którzy wszyscy chcieli się ze mną umawiać (a przy okazji wcisnąć mi a to kurtkę skórzaną, a tu but skórzany, a to talerz ceramiczny), ale babcie mają nade mną moc. Zawsze widzę moją kochaną babcię w takiej sytuacji i kupuję… Dlatego od jakiegoś czasu stosuję uniki jak futrzak.

    P.S. I niczego nie kupiłaś? Nawet malutkiej serwetki? Twarda jesteś. :D

    1. Ani jednej, ani najtycieńszej. Czasem myślę, że jednak trzeba było, za tę dychę, taka kreatywność, taki żar, naprawdę imponujące. Już mi się pewnie drugi raz taka babcia nie trafi.. :)

        1. Bosko.. podobno zachód jest najciekawszy, najpiękniejszy. Nam się udało poprzemieszczać po wschodniej, trochę po środkowej, najdalej na zachód dotarliśmy do Chanii. Dlatego muszę tam wrócić :)

  5. haha fajny tekst, bylby super felietonik do jakiegos magazynu o turystyce :) I zdjecie bardzo odpowiednie. Zjechalam Krete wzdluz i wszerz ale w tej wiosce nie bylam, raczej paletalam sie po takich gdzie turystow nie bylo. Tez nie lubie takiego wciskania towaru ale z drugiej strony tam sie im nie przelewa na tej Krecie. Z czegos zyc trzeba. Kiedy bylam w Chorwacji zaraz po wojnie kupowalam kazda pierdole od stojacych przy drogach dziadkow i babc bo mi ich po prostu zal bylo.

    1. A wiesz, że było mi jakoś dziwnie po tej ‚ucieczce’, zazwyczaj nie mam takich rozkminów, ale coś było w tym straszliwym spojrzeniu tej babci co mnie ukuło jakąś taką desperacją, i gdyby nie ci Niemcy z torbami prawdopodobnie złamałabym swoje żelazne zasady i wróciła po ten cholerny obrus. A jeśli babcia była po prostu wybitną aktorką, to już choćby za to umiejętne skołowanie mnie by jej się ta dycha należała :)

      Kupiłam skapcaniałe truskawki u innej babci przydrożnej, to chyba się trochę zrehabilitowałam, co..?

        1. … chociaż chwyciło mnie za gardło podejrzenie że babcię wystawiła tam na wabia rodzina bez skrupułów.. :) cały dzień tam siedziała bidula w tym upale.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s