joie de vivre, czyli o zasadności city breaków

def

Tak sobie paplałyśmy kiedyś, że gdzieś by się razem wybrał, co nie, i weź tam zobacz dokąd Easyjet tanio lata w październiku.

Okazało się, że najtaniej lata do Nicei. Prowansja, Lazurowe Wybrzeże, miejsce w którym Alpy schodzą do morza Śródziemnego. Same te nazwy powodują, że życie nabiera kolorytu. To może skoczymy jeszcze do Monako. Zwariowałaś, nie będzie czasu. Ale patrz, to za rogiem. Szkoda by było.. Kupuj bilet. Ty kupuj, ja nie wiem, czego oni chcą. Maszyna zaprogramowana na sto pytań do. Jest tu jakiś łamacz kodów? Czekaj. Wule wu kel bije..? Dobra, przyciśnij cokolwiek. Coś wypadło. JAKBY bilet. Ej, dziwochy, minuta do odjazdu! Który to był peron?! Nie wiem, leć gdzie coś stoi..! Wpychamy się do piętrusa w ostatniej chwili. Siadamy na schodach w korytarzu. Ejjj, wygląda na pociąg do Monte Carlo. Skąd wiesz? Czuję zapach pieniędzy.

Na tych schodach spada na mnie świadomość, że w ciągu 4 godzin przemieściłam się przez 4 państwa: Walię, Anglię, Francję i za sekundę będę w Monako. Łatwość tego wyczynu nie mieści się w głowie. To jakieś science fiction. Mr Sulu, set course for Monaco. Ay ay captain, course laid in. Punch it!

bnm

A Monako to kuriozum takie, żarcik z bardzo poważnym budżetem. Kraik sprawia wrażenie wtłoczonego we wzgórza, praktycznie każdy mieszka na kimś. Można to przejść w kilka godzin, zwłaszcza słynną dzielnicę Monte Carlo, w której wszystko kręci się wokół rajdu, kasyn i jachtów. Można wejść na wzgórze zamkowe, zobaczyć Widok Jak z Folderów, trzasnąć fotkę przystojnemu żandarmu. Prawie dostać zapaści wdrapując się tysiącem schodów z powrotem na dworzec tylko po to, żeby zaraz zjechać cztery piętra w dół na podziemny peron. Ke?! To nie można było tego cholerstwa wybudować niżej?? Jest 25 stopni. W połowie października. Mój przegrzany mózg lewituje radośnie a bezmyślnie, opadając na ziemię dopiero na widok maszyny z arktycznie zimną kolą za zbójeckie pieniądze. Na peron znów wpadamy w ostatniej chwili, wciskając się do pociągu na modę francuską, czyli walcząc z zamykającymi się już po sygnale drzwiami. Powszechna praktyka. Za granicą najlepiej zachowywać się jak miejscowi, każdy podróżnik to wie. Heroicznie przedzierając się przez mapkę i rozkład stacji nad głową okrywam, że jak wysiądziemy wcześniej, to będzie bliżej do hotelu. Rezultat! W hotelu wita nas winda frustratka. Do windy trzeba wbiec z prędkością Bolta, bo inaczej spłaszczy cię jak naleśnik. Oh crep! Trłaziem etaż! obwieszcza winda złowieszczo. Wysiadamy nerwowo w odmęty ciemnawego korytarza apartamentowca o standardzie turystycznym. Co za dreszcz, co za emocje.

mcc

ogro.jpgnm.jpg

bn.jpg

A na wieczór można nakupić kilogramy serów. Oliwek. Korniszonów. Winogron. Największą butlę Boreaux, jaką widziały ludzkie oczy. Gadać, paplać, śmiać się, wpakować się do łóżek i gadać o dziewczyńskich sprawach. Rano iść na Starą Niceę, niespiesznie, oglądając nasycone cudnym słońcem kolorowe kamienice. Co rusz eleganckim ruchem wysączyć czerwony trunek z kieliszka, powodując stan przyjemnie zrelaksowanej pomroczności jasnej bez uciążliwych efektów ubocznych. Nonszalancko wypalić cienkiego Vogue’a pozując na Catherine Denevue. Pieścić ucho melodią języka francuskiego, który najseksowniejszym językiem na ziemi jest (to jedyny język na świecie, którym mówisz układając usta w dziubek. I wszystko jasne). Prawie przysnąć na plaży. Osiągnąć zen w kafei Zen z widokiem na roziskrzoną taflę lazurowej wody i palmy. Zawstydzać kelnera nagle skądś nabytą swobodą obyczajów. Wdrapać się na punkt widokowy, dysząc i charcząc; po drodze minąć kilku półnagich nicejskich adonisów uprawiających bezwysiłkowy jogging i przyglądających ci się z życzliwym politowaniem. Które postanawiasz bezwarunkowo interpretować jako palące zainteresowane.

nic.jpgP1090568 nj.jpg ryb.jpg bis.jpg nice.jpg

dfgtr cfgh.jpg

Prawie natychmiast odczuwa się tę taką mityczną francuską joie de vivre. Radość życia. Nieznośną lekkość bytu, wypełniającą całe ciało.

Jeszcze kupić magnes na lodówkę. Skrytykować francuskie buractwo w stosunku do turystów. 796 w ciągu godziny razy użyć słowa zajebiście, bez konsekwencji w postaci ostracyzmu społecznego. Na trzeci dzień wracać samolotem rozmawiając zblazowanym tonem o wyrzutniach rakiet i trzymając się panicznie za ręce przy turbulencjach. Odpowiedzieć panu celnikowi na pytanie ‚skąd wracasz” w taki sposób, że wyrywa go z budki i przenosi na lawendowe łąki Prowansji, gdzie macie trwający sekundę ognisty romans. I już planować następny city break. Florencja. A może Nicea..?

Niektórzy kwestionują sensowność weekendowych city breaków; bo właściwie nic nie zobaczysz, zmachasz się i w ogóle nie zawracaj gitary. Ja twierdzę, że lepiej zobaczyć cokolwiek niż nic.  Gdybym miała komfort posiadania obłąkańczej gotówki pojechałabym w świat na trzy lata. Ale nie mam. Czas i możliwości są tak ograniczone, że jak coś się pojawia na horyzoncie, to trzeba korzystać. Wycisnąć życie jak nicejski kelner pomarańczkę na soczek.

Poza tym kto powiedział, że trzeba się gonić. Można się po prostu zrelaksować. Usiąść pod parasolką w dobrym towarzystwie, pić wino i patrzeć jak słoneczny lazurowy świat leniwie przepływa nam przed oczami. Bezcenne.

 ayrtonetmoi.jpg

23 uwagi do wpisu “joie de vivre, czyli o zasadności city breaków

  1. Dlaczego. Kazd break dobry, chociazby i czlowiek z termosikiem do lasu poszedl, a co dopiero do innego miasta poleciec :)
    W Europie to fajnie, wszedzie blisko.

    „Poza tym kto powiedział, że trzeba się gonić. Można się po prostu zrelaksować. Usiąść pod parasolką w dobrym towarzystwie, pić wino i patrzeć jak słoneczny lazurowy świat leniwie przepływa nam przed oczami. Bezcenne.”

    — popieram :)))

      1. No, miejsc wartych zobaczenia to duzo jest. Tylko ze sama Argentyna to powierzchnie ma jak EU Zachodnia (w przyblizeniu)…
        Niestety, tanich linii lotniczych tutaj nie ma :-/ a co wiecej, nie-Argentynczycy placa dwa razy wiecej :-/ wiec strasznie drogo wychodzi.
        No i zdecydowanie bardziej oplaca sie ogladac cuda przyrody (Andy, lodowce, wodospady i podobne) niz miasta tutejsze…

  2. Kto powiedział, że człek nie zasługuje na odrobinę szaleństwa? Jakoś nigdy nie wpadłoby mi do głowy Monako na weekend. Ma ktoś jeszcze jakiś pomysł? Jakieś miasto gdzie lądują tanie linie i da się przeżyć bez wydania fortuny?

    1. Mi też nie. Nigdy nie było na mojej liście priorytetów, ale na Nicee ostrzyłam sobie zabki już od jakiegoś czasu. Zerknij na easyjet i ryanair, na pewno lataja z Krakowa, kto wie, może coś się trafi.. :)

  3. Irqa

    City brejki dobre są :) Zazdrocham przygody ale nie aż tak bardzo bo dopiero co tam byłam ;) No dobra Zazdrocham :D

  4. sylwia

    Usmiecham sie Anno :) tymi samymi szlakami wedrujemy :)Tylko sie w czasie mijamy:)Rowniez bylam w Nice i Monaco.Udalo mi Na szczescie dluzej .A Tobie polecam Na kolejny,, break,, Szkocje. Widoczki jak u nas ale warto bardzo Edinburgh zobaczyc. zamczysko I miasto robi wrazenie plus egoistycznie czekam Na twoj opis :)

    1. Od siedmiu lat się wybieram i ciagle coś mi staje na przeszkodzie, najczęściej umiłowanie klimatu śródziemnomorskiego ;) kiedyś dotrę, mam nadzieję, bo niedługo będę jedyna osoba która nie była w Szkocji i nie jest w niej (jeszcze) zakochana..
      Bonne journee :)

  5. Ja wole jechac na krocej niz na dluzej, za to czesciej (pewnie glownie przez pracoholizm ;) City breaki so swietne, mozna naladowac akumulatory i totalnie zrelaksowac. Pewnie ze sie nie zobaczy wszystkiego ale nigdy sie nie zobaczy wszystkiego, i w koncu czy o to chodzi?

    1. Często pozostaje niedosyt, ale niedosyt jest fajny, bo z czasem zmienia się w jeszcze lepsze wspomnienie.. to gdzie lecisz na następny? :)

  6. Anno zabukowana mam juz Warszawe na pare dni w listopadzie (odwiedziny u kolezanki) i Budapeszt na 5 dni w maju ale juz sie rozgladam po lotach w poszukiwaniu inspiracji na inne wyjazdy. No i MUSZE chocby na 3 dni do mojego ukochanego Edynburga, moze na Easter break.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s