zimowe słońce

nimf

Wyszliśmy z domu jednocześnie. Ona od razu skręciła w lewo. Ja przystanąłem przy bramce i patrzyłem, jak jej czerwone plecy znikają za zakrętem. Missy Brown jak zwykle stała przy schodach i paliła cienkiego papierosa. Uśmiechnęła się sarkastycznie: ain’t she a beauty, powiedziała. Nic się nie martw. Z trupa miłości wyrosną na wiosnę holenderskie tulipany.

Szmer rozmów unosił się w powietrzu, otulał jak wata. Pęknięte serce daje objawy podobne do pneumonii – powiedział ktoś bardzo wyraźnie. Uniosłem głową i zobaczyłem faceta w gangsterskim kapeluszu i prochowcu, z palcem wskazującym wzniesionym oratorsko do sufitu. Po chwili uśmiechnął się i zniknął. Palec jeszcze przez moment wisiał w powietrzu, niezdecydowany, po czym odchrząknął, strzepnął niewidzialny pyłek z niewidzialnego ramienia i oddalił się dokądś niespiesznie. Widziałem go później jak nasączał rogalik kawą w szpitalnej kantynie.

Zimowe słońce zawsze przypomina mi o Czarodziejskiej Górze Tomasza Manna. Gromada bogatych rekonwalescentów o wątłych nerwach wystawiających blade ciała na działanie zimowego słońca na tarasie ekskluzywnego sanatorium w Davos. Z widokiem na ośnieżone Alpy. Ja tam bym zaraz wyzdrowiał.

Missy Brown tak naprawdę od dawna nie wierzy już w te tulipany. Na pierwszym mężu może jeszcze coś tam kolorowego wyrosło, to był dobry człowiek, chociaż nieszczególnie namiętny. Ale ten drugi, pijak i hazardzista, wypuścił tylko zielsko. Usuwała, ale już jej się nie chce. Miłość to nieudowodnione równianie, brak balansu chemicznego w organizmie, który wytwarza poważny stan chorobowy mówi Missy, słodki ucisk w sercu to mit, ale takie rzeczy to się mówi komuś dopiero w fazie gniewu, sam rozumiesz.

Coś chciałem ci powiedzieć, ale zapomniałem. Widocznie mało ważne było. Ubrałem choinkę, chyba. Czemu chodzę po domu w czapce? Nie wiem czemu. Ty mi powiedz, zawsze znałaś wszystkie odpowiedzi.

Jest 18:19, a może 19:18. Zimowe słońce natrętnie przeciska się przez zasłonięte okna. Zaraz. O 18:19..? w grudniu..?

Zaszyłem się w sobie z beczką kawy i wiadrem rogali. Będę się odbudowywał od podstaw; jak Haiti.

__

_________

A tak se. Miałam ochotę na coś innego. Od kilku dni jestem po uszy zakopana w T.S. Eliot’cie; to jego wina.

Reklamy

6 uwag do wpisu “zimowe słońce

  1. Jesteś nieprzewidywalna i niesamowita:) Podoba mi się ten klimacik. A u nas w Krakowie zimowe słońce nie nastraja do niczego, bo go zwyczajnie nie ma. Skryte jest za grubą warstwą smogu.

    1. Ależ.. :)
      Czasem mnie bierze. Kiedyś pisałam wiersze (dobre były:)).
      Może zrobią coś ze smogiem jak turyści przestaną przyjeżdżać. Trzymaj się tam w tym zaduchu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s