bajbaj pornografio..?

images

Rząd brytyjski, na pi-arowej wojnie z pedofilią w sieci,  jak również pełen niewiary w rozum rodziców, przeforsowuje obecnie ustawę o obowiązkowym filtrze rodzinnym w funkcji default we wszystkich nowych komputerach. Żeby sobie pooglądać pornografię trzeba będzie zgłosić swojemu dostarczycielowi internetu, że życzymy sobie wyłączenia rzeczonego filtra na naszym łączu. Niby not a big deal, i ostatecznie chodzi o ochronę czystych duszyczek dziatek… ale po pierwsze, family filter jest już wbudowany w przeglądarki i każdy rodzic może go bez problemu ustawić, po drugie użytkownicy wirtualnych świerszczyków nie muszą chcieć ogłaszać się ze swoimi bądź co bądź raczej intymnymi zainteresowaniami; po trzecie, jaka jest właściwie definicja pornografii? Czy stronki z sex zabawkami będą podpadały pod pornografię? Stronki z bielizną? Księgarnie internetowe sprzedające ’50 twarzy Greya’? Kto będzie o tym decydował i na jakiej podstawie? Po któreś tam: zwyrodnialcy, w których – oficjalnie – rzecz ma uderzać, i tak będą wiedzieli, jak to obejść. Szczwani są.

Ciekawe, przed czym w następnej kolejności zechce nas, półgłówków, chronić rząd? Obrazkami przemocy? Memami z Kaczyńskim? Dostępem do szkodliwego wpływu zagranicznych serwisów informacyjnych? Nie podoba mi się to. Kiedyś internet był jedynym miejscem, w którym człowiek mógł czuć się wolny; obecnie sieć zmienia się w jeszcze jedno narzędzie kontroli.

Innym pomysłem rządu brytyjskiego jest rejestracja i monitoring wszystkich brytyjskich blogów, zwłaszcza politycznych, pod pretekstem walki z rozprzestrzenianiem ekstremizmu.

Orwell z satysfakcją przewraca się w grobie. „What did I fucking tell you??”.

<Dislike>