tylko dla dziewczyn

Wyglądam jak miotła, a nie powinnam, bo mi się klyent płoszy. O tylu rzeczach trzeba myśleć, jak się jest samozatrudnionym, bosh. No więc fryzjer; co za tortura.  Miesiąc się wykręcałam, nie da rady dłużej. To idę. Na skróty, przez las, wpadam w kałużę, znikąd pojawia się wielka czarna chmura i zrzuca na mnie sześćset litrów wody. Potem już tylko trzy godziny bycia przestawianą z fotela na fotel przez panią fryzjerkę multitaskującą na trzech głowach jednocześnie i już jestem cała boska. Znów las, deszcz, kałuża; omatko, co jeszcze. Wchodzę do domu, a tam  o d k u r z o n e.

BOŻE!!!!!!!!!!! Z kuchni dobiega jakiś hałas, biegnę ze ściśniętym sercem, pełna najgorszych przeczuć i muszę się podeprzeć o ścianę na widok pozmywanych naczyń. Wypucowana na połysk klapa od kosza na śmieci podcina mi nogi. Co się stało, ranyboskie, musieć zabił kogoś, matkę z dzieckiem może, i nałożył sobie najcięższą pokutę, prace domowe; a może porwali go kosmici i podrzucili ulepszony model na testy; myśli kotłują mi się w głowie, świeżo ufarbowane pukle stają na głowie od tego suspensu. Herbatki? Pyta tymczasem suspens.

Usiadłam. Delikatnie, żeby nie zmącić chwili. Złożyłam dłonie na kolanach. I dalej siedzę. Patrzę, jak rozwiesza pranie. I nadal nie wiem, co mu się stało.

Spotkało was kiedyś coś takiego, dziewczynki?

1 251