Kuba się zastanawia

Kuba się zastanawia, co się zmieniło w jego odbiorze rzeczywistości od czasu jak napisał ten tekst. Ostatni przyzwoity tekst.

ruszyłem! z impetem w zakurzoną lirykę
znad taśm produkcyjnych obudziłem krzykiem
swoją muzę zalaną wariatkę Industrię kochankę
wymowną; piszemy emigracyjny song o Narodzie
wybranym do struktur przeszedłszym niejedno morze

gdy jest mi źle nie szukam prawdy w bogu
ledwo żywym w świątyniach szybkiej obsługi
(ewangelia fish’n’chips według świętego jerzego)
ledwo żywym jak stare dobre tradycje polish
wchodzisz ściągaj buty ukłoń się pani domu

prawd o życiu jest tyle w niecałkiem podłym bridgend
co polaków polaczków i pięknych polek w fabrykach
całe to popolowisko niedługo zarośnie chaszczami
nie zostanie z nas nic polskiego prócz archiwum peseli
i kompleksów; i goryczy że nas w starym kraju nie chcieli

jestem wciśnięty w mur hadriański rozbity na atomy
gdzie mam się obrócić co mam ze sobą zrobić
kto mnie odciął od podłoża tępym nożem Ja Naród!
blimey! wódki by się napił w łonie dziewiczym schował
polski tułacz wieczne skaranie pożal się ledwo żywy boże

I wychodzi mu, że nawet wódki już mu się nie chce. Ot, co.

Obserwuję, jak odchodzi. Patrzy w lustro i próbuje uchwycić gdzieś między piegami na nosie a niebieską plamką w oku przemijającą tożsamość. Ojczyzna to ziemia i groby, tak, słyszeliśmy, widzieliśmy, byliśmy na wycieczce szkolnej w Zakopcu.  Kuba się naczytał, narozumiał, nawiedział, ale odczuł dopiero z daleka. Z bardzo daleka. Kuba kocha cmentarz na Pęksowym Brzysku w stopniu obłąkanym, leje czy grzmi, idzie, stawia znicze, ma znowu tak mało czasu.

Ale ciężko się buduje Nowe z nogami w cemencie Starego, więc  na codzień Kuba odrzuca przeszłość, miejsca, czas, emocje, ludzi, nawet wiersze. Odrzuca Ciechowskiego z jego „Nie pytaj o Polskę”, który jeszcze czasem potrafi wzbudzić w nim poczucie niechcianej głupiej winy.  Tak łatwiej, w nocy już nie śni, w dzień cieszy się życiem.  Z drugiej strony, kiedy wszystko cichnie,  patrzy i obserwuje zmiany, które w nim zachodzą, płaszczyzny których nie znał, świadomości, które się dopominają przemyślenia.  Kuba czuje się Polakiem o wiele bardziej za granicą niż w Polsce. Lecz nie czuje się już przynależny Polsce.  Polska staje się ciepłym wspomnieniem, źródłem, początkiem, czułą macicą, do której nie ma powrotu.  Bo nie tylko Kuba się zmienia, Polska też się zmienia. I już coraz mniej wiedzą o sobie wzajemnie, i nie wkurzają się już na siebie, i nie obgadują za plecami, nie płaczą nad sobą, stają się sobie obcy. Obojętni. Kuba patrzy na ten proces wzajemnego wypłukiwania się i jeszcze nie wie, czy to dobrze, czy źle, ale wie, że mosty zostały spalone. A proces szukania nowego kontynentu, którego ułamkiem się stanie, już się rozpoczął.  Bo przecież nikt nie może być samoistną wyspą. Nawet Hugh Grant.

kuba

 



3 uwagi do wpisu “Kuba się zastanawia

  1. papuas

    Mostów palić nie warto, mogą się kiedyś przydać. Zresztą jakby co to i na tratwie. A ojczyzna Cię kocha, a matczyzna to dopiero! Wrócić zawsze można dopóki żyją ci do których by się chciało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s